7 kwietnia 2026 r. mija sześć lat od śmierci Wiktora Batera, jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich korespondentów wojennych, który jako pierwszy relacjonował katastrofę smoleńską. Reporter, pisarz i świadek historii pozostawił po sobie niezwykły dorobek zawodowy oraz historię miłosną opisaną w książce „Nikt nie spodziewa się rzezi”.
Wiktor Bater zmarł nagle 7 kwietnia 2020 r. w Warszawie, mając 53 lata. Jego życie zawodowe to niemal kronika współczesnych konfliktów – od Osetii i Jugosławii po Afganistan. Pracował dla największych polskich mediów, m.in. TVN, TVP, Polsat oraz Informacyjnej Agencji Radiowej, relacjonując wydarzenia często z pierwszej linii frontu.
Jako korespondent wojenny w latach 1994–1999 ryzykował życie, by dostarczać rzetelne informacje. W 2004 r. został ranny podczas zamachów w Biesłanie, a jego reportaż o katastrofie prezydenckiego samolotu w Smoleńsku w 2010 r. przyniósł mu prestiżową nagrodę Grand Press w kategorii „News”.
Życie prywatne Batera również obfitowało w niezwykłe historie. W książce „Nikt nie spodziewa się rzezi”, napisanej wspólnie z Arturem Wiśniewskim, opisał swoją miłość do Shazi, abchaskiej księżniczki, którą poznał podczas pracy w Abchazji. Dla niej przekraczał granice nielegalnie, ryzykując więzieniem, a ich związek przetrwał mimo trudnych okoliczności i dał początek synowi Leonowi.
Po latach intensywnej pracy Wiktor Bater nie rezygnował z aktywności dziennikarskiej. Był redaktorem naczelnym Pomorska.tv, współpracował z tygodnikiem „Wprost” i prowadził blog na portalu naTemat.pl. Plany zawodowe wciąż obejmowały relacje z terenów konfliktów, m.in. z Rożawy w Syrii, choć wyjazd nie doszedł do skutku.
Trudne doświadczenia zawodowe odbiły się jednak na jego zdrowiu psychicznym. Na kilka miesięcy przed śmiercią trafił do Kliniki Psychiatrii i Stresu Bojowego MON w Warszawie, gdzie leczył skutki pracy w strefach zagrożenia.
7 kwietnia 2020 r. Bater został znaleziony martwy w swoim mieszkaniu na warszawskim Grochowie. Policja wykluczyła udział osób trzecich. Został pochowany na cmentarzu parafialnym w Izabelinie.
Dziś, sześć lat po jego śmierci, pamięć o Wiktorze Baterze żyje w setkach reportaży, relacji i wspomnień. Jego odwaga, zaangażowanie i umiejętność opowiadania o świecie w trudnych momentach pozostają inspiracją dla kolejnych pokoleń dziennikarzy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze