Reklama

Roboty muszą pojawić się w polskiej armii

27/11/2012 14:48

Roboty to standard w nowoczesnych armiach. W polskim wojsku automatyzacja tak zwanego "pola walki" jest coraz powszechniejsza. Ale cały czas - zdaniem ekspertów - brakuje pełnej współpracy na linii wojsko - technika.

Zdaniem dyrektora Przemysłowego Instytutu Automatyki i Pomiarów PIAP, Jana Jabłkowskiego - bez ścisłej współpracy z odbiorcą, czyli wojskiem, nie da się w pełni rozwijać tej gałęzi techniki.

Jabłkowski uważa, że powinniśmy się wzorować w tej dziedzinie na Amerykanach, gdzie funkcjonują centra wymiany myśli i doświadczeń i gdzie obie strony - wojsko i przemysł - ściśle określają, czego potrzebują.

Polscy inżynierowie w sferze robotyzacji "pola walki" mają się czym pochwalić. PIAP, który pierwotnie produkował roboty tylko dla policji, teraz oferuje gamę urządzeń dla wojska. Roboty można wykorzystać przede wszystkim do rozpoznania - mówi operator takich maszyn, Zbigniew Mazurkiewicz. Standardowy robot ma od 4 do 6 kamer i ramiona, którymi obsługujący go człowiek może dowolnie sterować. Urządzenie takie można wysłać w miejsce, gdzie może być bomba lub skażona substancja i - bez narażania człowieka - zneutralizować ładunek niebezpieczny.

Roboty w służbie armii docenia szef Sztabu Generalnego. Generał Mieczysław Cieniuch powiedział IAR, że bez tego typu rozwiązań technologicznych nowoczesne wojsko nie może już funkcjonować, zwłaszcza w miejscach niebezpiecznych misji. Zdaniem generała Cieniucha, właśnie rozpoznanie będzie najszybciej rozwijać się technologicznie i tu właśnie będą najczęściej wykorzystywane i już są roboty.

Szef Sztabu Generalnego dodaje jednak, że trendy robotyzacji nie oznaczają, że żołnierz w ogóle zostanie wyeliminowany z działań. "Ktoś tego robota w końcu musi obsługwać" - podkreślił generał Mieczysław Cieniuch.

W polskim wojsku już są roboty, które zamiast żołnierza szukają niebezpiecznych ładunków. Tak jest na przykład na misji w Afganistanie. Niewielkie roboty na gąsiennicach z kamerami i specjalnym wysięgnikiem sprawdzają, czy przed jadącym patrolem nie ma bomby.

Roboty do rozpoznania polskiej produkcji sa co najmniej o 1/3 tańsze od tych produkowanych na zachodzie. Najnowszy model - GRYF - jest tak zwanym robotem uniwersalnym i kosztuje około miliona złotych. Może zastąpić żołnierzy w czasie niebezpiecznych zadań podczas misji bojowych.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)/Agnieszka Drążkiewicz/jg/dj
Reklama

Reklama

Wideo wm.pl




Reklama