Reklama

Kane show na mundialu!

Anglia rozpoczęła mistrzostwa świata od zwycięstwa w jednym z najciekawiej zapowiadających się spotkań fazy grupowej. W meczu grupy L Anglicy pokonali Chorwację 4:2, a jedną z głównych postaci widowiska był Harry Kane, który już w pierwszej połowie dwukrotnie wpisał się na listę strzelców.

Spotkanie od początku miało duży ciężar gatunkowy. Anglia chciała mocno wejść w turniej i potwierdzić, że należy do grona kandydatów do walki o najwyższe cele. Chorwacja, doświadczona i przyzwyczajona do wielkich meczów, nie zamierzała jednak tylko przyglądać się grze rywala.

Kapitan wziął odpowiedzialność

Harry Kane po raz kolejny udowodnił, że w najważniejszych momentach reprezentacja Anglii może na niego liczyć. Już w 12. minucie kapitan Anglików stanął przed szansą z rzutu karnego. Pierwsze uderzenie nie przyniosło gola, ale po interwencji sędziego i powtórce jedenastki Kane zachował zimną krew i dał swojej drużynie prowadzenie.

Reklama

To był moment, który mógł ustawić mecz. Anglia zyskała spokój, a Kane potwierdził, że nie pęka pod presją. Napastnik nie ograniczał się jednak tylko do wykorzystania rzutu karnego. Był aktywny, szukał gry, cofał się po piłkę i brał udział w budowaniu akcji ofensywnych.

W 42. minucie Kane znów trafił do siatki. Drugi gol kapitana sprawił, że Anglia ponownie wyszła na prowadzenie i wydawało się, że przejmuje kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Dla napastnika był to występ, który od razu może ustawić go wśród najważniejszych postaci mundialu.

Reklama

Chorwacja nie zamierzała się poddać

Chorwaci pokazali jednak charakter. W 36. minucie do wyrównania doprowadził Martin Baturina. Jego trafienie dodało reprezentacji Chorwacji pewności siebie i sprawiło, że spotkanie nabrało jeszcze większego tempa.

Największe emocje przyszły w doliczonym czasie pierwszej połowy. Petar Musa zdobył bramkę na 2:2 i sprawił, że do przerwy kibice oglądali prawdziwy piłkarski rollercoaster. Anglia dwukrotnie wychodziła na prowadzenie, ale Chorwacja za każdym razem potrafiła odpowiedzieć.

Bellingham uderzył tuż po przerwie

Druga połowa rozpoczęła się idealnie dla Anglików. Już w 47. minucie Jude Bellingham zdobył gola na 3:2. To trafienie miało ogromne znaczenie, bo pozwoliło Anglii szybko odzyskać przewagę po trudnej końcówce pierwszej części meczu.

Reklama

Bellingham, podobnie jak Kane, pokazał, że potrafi brać odpowiedzialność w najważniejszych momentach. Anglia po jego bramce zaczęła grać pewniej, choć Chorwacja wciąż próbowała odpowiedzieć i szukała okazji do kolejnego wyrównania.

Rashford zamknął mecz

Chorwaci w końcówce starali się naciskać, ale Anglicy przetrwali trudniejsze fragmenty. Decydujący cios zadali w 85. minucie. Marcus Rashford, który pojawił się na boisku po przerwie, wykorzystał kontratak i ustalił wynik spotkania na 4:2.

Ten gol praktycznie zamknął mecz. Chorwacja nie miała już czasu, aby ponownie wrócić do gry. Anglia mogła cieszyć się z bardzo ważnego zwycięstwa na otwarcie turnieju.

Reklama

Anglia wysyła sygnał rywalom

Wygrana z Chorwacją to dla Anglii coś więcej niż tylko trzy punkty. To mocny sygnał wysłany do pozostałych reprezentacji. Drużyna pokazała siłę w ofensywie, skuteczność i charakter po trudnych momentach.

Największe brawa należą się Harry’emu Kane’owi. Kapitan Anglików rozpoczął mundial w znakomitym stylu. Dwa gole, aktywność w ataku i pewność w kluczowych momentach sprawiły, że był jedną z twarzy tego spotkania.

Anglia w kolejnym meczu zmierzy się z Ghaną, natomiast Chorwację czeka spotkanie z Panamą. Po takim otwarciu grupa L zapowiada się niezwykle ciekawie, ale jedno jest pewne już teraz — jeśli Kane utrzyma taką formę, Anglia może być bardzo groźna dla każdego rywala.

Reklama

Pozostałe mecze również dostarczyły emocji

Nie tylko starcie Anglii z Chorwacją elektryzowało kibiców podczas kolejnego dnia mistrzostw świata. W drugim meczu grupy L Ghana pokonała Panamę 1:0 i dzięki zdobytym trzem punktom zrównała się z Anglikami na czele tabeli. Bohaterem spotkania został strzelec jedynej bramki dla afrykańskiej reprezentacji.

Ciekawie było także w grupie K. Reprezentacja Portugalii niespodziewanie zremisowała 1:1 z Demokratyczną Republiką Konga. Faworyci długo nie potrafili znaleźć sposobu na dobrze zorganizowaną defensywę rywali, a podział punktów został odebrany jako jedna z pierwszych niespodzianek turnieju.

Reklama

Jeszcze więcej bramek obejrzeli kibice podczas meczu Uzbekistanu z Kolumbią. Kolumbijczycy potwierdzili wysokie aspiracje, wygrywając 3:1. Dzięki temu zwycięstwu objęli prowadzenie w grupie K i wykonali ważny krok w kierunku awansu do fazy pucharowej.

Po rozegraniu wtorkowych spotkań liderami swoich grup są Anglia i Ghana w grupie L oraz Kolumbia w grupie K. Jednak różnice punktowe są niewielkie, dlatego kolejne kolejki mogą całkowicie zmienić układ tabel.

Wyniki dnia:

• Portugalia – Demokratyczna Republika Konga 1:1
• Anglia – Chorwacja 4:2
• Ghana – Panama 1:0
• Uzbekistan – Kolumbia 1:3

Reklama

Po takich meczach można śmiało powiedzieć, że mundial 2026 nabiera rozpędu. Nie brakuje goli, emocji i niespodzianek, a kolejne spotkania zapowiadają się równie interesująco.

Źródło: Interia Sport
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama