- Policja zniknęła i pozwoliła nam wejść na stację, więc wszyscy zaczęli biec do pociągu - opowiada imigrant z Syrii, który od kilku dni przebywa na dworcu w Budapeszcie. Jak dodaje mężczyzna, policja nie potrafiła udzielić uchodźcom informacji, dokąd jedzie pociąg, kazano też przesiąść im się do innego składu.
W końcu spiker ogłosił, że wszystkie kursy międzynarodowe zostają odwołane ze względów bezpieczeństwa. - Jakie względy bezpieczeństwa? Niektórzy nawet nie mogą oddychać, taki jest tu tłum - mówi rozżalony Syryjczyk.