Reklama

Sztokholm złamał marzenia. Polska poza mundialem!

Reprezentacja Polski nie zagra na mistrzostwach świata 2026. Decydujący okazał się dramatyczny wieczór w Sztokholmie, gdzie biało-czerwoni przegrali ze Szwecją 2:3 w finale baraży. Tym samym po raz pierwszy od mundialu w 2014 roku zabraknie ich na najważniejszej piłkarskiej scenie globu.

To nie tylko sportowa porażka, ale i emocjonalny cios dla kibiców. W ostatnich latach obecność Polski na wielkich turniejach stała się czymś naturalnym. Mundial bez biało-czerwonych? To zawsze smakuje inaczej – mniej intensywnie, mniej osobiście.


Od pionierskich lat do złotej ery

Historia polskiej reprezentacji na mistrzostwach świata zaczęła się jeszcze przed II wojną światową. W 1938 roku we Francji biało-czerwoni zadebiutowali, odpadając w 1/8 finału, ale zapisując się w historii niezwykle ofensywnym stylem gry.

Największe sukcesy przyszły jednak w latach 70. i 80. To wtedy Polska należała do światowej czołówki, zdobywając dwa brązowe medale mistrzostw świata – w 1974 i 1982 roku. Tamta drużyna do dziś pozostaje punktem odniesienia dla kolejnych pokoleń.

Reklama

Później przyszły lata nieregularnych występów i długich przerw. Mundiale w 2002 i 2006 roku nie przyniosły przełomu, a kolejne 12 lat trzeba było czekać na powrót na największą scenę. Dopiero turnieje w 2018 i 2022 roku przywróciły Polskę do światowej elity uczestników – choć niekoniecznie wyników.


Stabilizacja na Euro, niedosyt na mundialu

Na tle mistrzostw świata znacznie stabilniej wyglądała obecność Polski na mistrzostwach Europy. Od debiutu w 2008 roku reprezentacja regularnie kwalifikowała się do turnieju, a kulminacją był ćwierćfinał Euro 2016 – najlepszy wynik w historii występów na tej imprezie.

Reklama

Jednak kolejne turnieje przynosiły więcej rozczarowań niż nadziei. Brak powtarzalności wyników i szybkie odpadnięcia sprawiały, że potencjał drużyny pozostawał w dużej mierze niewykorzystany.


Dobry styl to za mało

Mecz w Sztokholmie idealnie wpisał się w ten schemat. Były momenty dobrej gry, była przewaga, była kontrola nad spotkaniem. Ale – jak trafnie podsumował jeden z obserwatorów – „niestety… Polska grała, ale Szwecja strzelała”.

Druga połowa była niemal lustrzanym odbiciem pierwszej. Polacy starali się narzucić swoje warunki, budowali akcje, szukali gry kombinacyjnej. Problem w tym, że na tym poziomie nie wystarczy „grać dobrze”. Trzeba być skutecznym i przede wszystkim – solidnym w defensywie.

Reklama

A z tym było najwięcej problemów. Zbyt łatwo tracone bramki, brak koncentracji w kluczowych momentach – to elementy, które przekreśliły marzenia o awansie.

Nie można jednak powiedzieć, że ta drużyna nie zrobiła kroku naprzód. Pod wodzą Jana Urbana reprezentacja zyskała wyraźny styl – bardziej techniczny, odważniejszy, oparty na budowaniu gry. W wielu fragmentach eliminacji było widać progres. Ale jak pokazał baraż – to wciąż za mało, by wygrywać mecze o najwyższą stawkę.


Brak awansu to ogromne rozczarowanie. Bo – jak często powtarzają kibice – oglądanie mundialu bez Polski to zupełnie inne doświadczenie.

Reklama

Pozostaje jednak szersza perspektywa. Ta drużyna zasługuje na uznanie za walkę, za próbę grania w sposób bardziej nowoczesny, za odwagę. Dziękujemy za dobrą, techniczną i kombinacyjną grę – nawet jeśli tym razem nie przyniosła ona oczekiwanego efektu.

Przed nami mundial, który zapowiada się fascynująco. Szkoda tylko, że bez biało-czerwonych.

Źródło: PAP, własne Zdj. PAP
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama