Na wraku tupolewa, który rozbił się pod Smoleńskiem nie stwierdzono żadnego materiału wybuchowego - podał szef wojskowej prokuratury okręgowej w Warszawie Ireneusz Szeląg. Naczelna Prokuratura Wojskowa odniosła się w ten sposób do dzisiejszej publikacji "Rzeczpospolitej".
Dziennik ten podał, że na pozostałościach rządowego Tu154M odkryto ślady trotylu i nitrogliceryny. Ireneusz Szeląg powiedział na konferencji prasowej, że badania wraku tupolewa prowadzili prokuratorzy wojskowy i okręgowy, biegli i specjaliści z zakresu badań materiałów i urządzeń wybuchowych i budowy Tu-154M. Jak dodał, biegli, pracujący pod Smoleńskiem, nie wydali na razie żadnej ekspertyzy ani wyników badań. Praca biegłych polega na zabezpieczeniu dowodów, obecność materiałów wybuchowych może być stwierdzona dopiero po badaniach laboratoryjnych - zaznaczył prokurator.