Donald Trump ponownie wywołał polityczną burzę. Prezydent USA przyznał, że „poważnie rozważa” uczynienie Wenezueli 51. stanem Stanów Zjednoczonych. Na reakcję Caracas nie trzeba było długo czekać.
Prezydent USA Donald Trump zaskoczył opinię publiczną kolejną kontrowersyjną deklaracją. W rozmowie telefonicznej ze stacją Fox News stwierdził, że „poważnie rozważa” możliwość przekształcenia Wenezueli w 51. stan Stanów Zjednoczonych. Według relacji dziennikarzy Trump miał podkreślać ogromne zasoby ropy naftowej tego kraju oraz przekonywać, że „Wenezuela kocha Trumpa”. Choć amerykański przywódca nie przedstawił żadnych konkretnych planów, jego słowa błyskawicznie wywołały międzynarodowe reakcje. Pełniąca obowiązki prezydenta Wenezueli Delcy Rodríguez stanowczo odrzuciła możliwość przyłączenia kraju do USA. Podkreśliła, że Wenezuela „nie jest kolonią, lecz wolnym państwem”, a jej mieszkańcy będą bronić swojej suwerenności i niepodległości.
Trump już wcześniej sugerował podobne pomysły wobec innych państw i terytoriów. W przeszłości mówił m.in. o możliwości przyłączenia Kanady czy Grenlandii do USA. Tym razem jednak sprawa wzbudziła szczególne emocje, ponieważ relacje Waszyngtonu z Caracas od miesięcy pozostają napięte.
Komentatorzy zwracają uwagę, że wypowiedzi prezydenta mogą mieć również związek z ogromnymi zasobami surowców naturalnych Wenezueli. Kraj ten posiada jedne z największych złóż ropy naftowej na świecie, co od lat czyni go ważnym punktem geopolitycznej rywalizacji.
Na razie nie wiadomo, czy słowa Trumpa były jedynie polityczną prowokacją, czy zapowiedzią bardziej zdecydowanych działań. Pewne jest jednak jedno — temat błyskawicznie stał się jednym z najgłośniejszych wydarzeń międzynarodowej polityki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze