Reklama

Trump: "Nigdy nie będą mieć bomby atomowej"

Prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump, w krótkim, nagranym wystąpieniu opublikowanym w serwisie Truth Social ogłosił rozpoczęcie „dużej operacji bojowej” przeciwko Iranowi. Słowa były twarde, ton – jednoznaczny. Przekaz – bez miejsca na interpretacje.

– Iran nigdy nie zdobędzie broni atomowej – podkreślił prezydent, zapowiadając działania, które mają raz na zawsze zatrzymać ambicje nuklearne Teheranu.

Operacja, która ma zmienić układ sił

Według relacji z otoczenia administracji, operacja ma potrwać kilka dni. Jeden z amerykańskich urzędników, cytowany przez agencję Reuters, mówi wprost o „kilkudniowej kampanii”, której celem są kluczowe elementy irańskiej infrastruktury wojskowej.

Trump przekonuje, że Iran próbował odbudować swój potencjał atomowy po ubiegłorocznym zbombardowaniu jego obiektów nuklearnych przez siły USA. W czerwcu zeszłego roku amerykańskie uderzenia miały poważnie osłabić program nuklearny Teheranu. Teraz – jak sugeruje Biały Dom – nadszedł moment definitywnego rozstrzygnięcia.

Reklama

Prezydent zapowiedział zniszczenie irańskiego potencjału rakietowego oraz „unicestwienie” marynarki wojennej kraju. To deklaracje, które wykraczają poza symboliczne ostrzeżenia – wskazują na szeroko zakrojone działania militarne, wymierzone w fundamenty zdolności obronnych Iranu.

„To wasza jedyna szansa”

Najbardziej zaskakująca część wystąpienia dotyczyła jednak nie działań militarnych, lecz politycznej przyszłości samego Iranu.

Trump zwrócił się bezpośrednio do Irańczyków. Wezwał ich, by po zakończeniu operacji przejęli władzę w kraju. – Kiedy skończymy, przejmijcie rządy. One będą wasze. To zapewne wasza jedyna szansa na kilka pokoleń – powiedział.

Reklama

To otwarte wezwanie do zmiany władzy w Teheranie stanowi jeden z najmocniejszych sygnałów, jakie padły z ust amerykańskiego przywódcy w ostatnich latach. Prezydent postawił też ultimatum irańskim siłom zbrojnym: mają wybrać między „immunitetem” a „pewną śmiercią”.

Świat wstrzymuje oddech

Zapowiedź operacji natychmiast wywołała poruszenie w stolicach Europy i na Bliskim Wschodzie. Każde uderzenie w regionie o tak kruchej równowadze niesie ryzyko eskalacji, której skutki mogą wykraczać daleko poza relacje Waszyngton–Teheran.

Reklama

Na razie administracja USA nie ujawnia szczegółów dotyczących skali ani konkretnych celów ataków. Wiadomo jedynie, że operacja ma być intensywna i skoncentrowana w czasie.

Słowa prezydenta nie pozostawiają złudzeń co do intencji Waszyngtonu. To nie jest demonstracja siły na użytek dyplomacji. To komunikat o rozpoczęciu realnej, militarnej fazy konfliktu.

Źródło: PAP, Zdj. PAP
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama