Reklama

"Turyści zombie" na plaży – interweniowało MSW

Wyglądali jak żywe trupy, poruszali się nienaturalnie i tarzali po piasku. Krótkie nagranie z egipskiej plaży wystarczyło, by w sieci wybuchła panika. Internauci byli przekonani, że mają do czynienia z turystami pod wpływem silnych narkotyków. Sprawa błyskawicznie wymknęła się spod kontroli — a do akcji wkroczyły służby.

Film został opublikowany 4 lutego i przedstawiał grupę osób przebywających na plaży w Dahab. Leżeli na piasku, obsypywali się nim i wykonywali gwałtowne, nieskoordynowane ruchy. W komentarzach natychmiast pojawiły się porównania do tzw. „zombie drug”, a część internautów sugerowała, że chodzi o fentanyl — wyjątkowo niebezpieczną substancję.

Nagranie zaczęło krążyć w mediach społecznościowych nie tylko w Egipcie, ale także za granicą. Rosnąca liczba udostępnień i alarmistycznych komentarzy sprawiła, że lokalne władze potraktowały sprawę bardzo poważnie. W Dahab ogłoszono stan alarmowy, a na miejsce skierowano policję, służby bezpieczeństwa i urzędników miejskich. Rozpoczęto poszukiwania osób widocznych na filmie.

Reklama

Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna od tej, którą żyła sieć.

Podczas kontroli ustalono, że „turyści zombie” nie byli pod wpływem żadnych narkotyków. Jak poinformowało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, grupa uczestniczyła w plenerowych zajęciach jogi i medytacji. Ćwiczenia obejmowały elementy pracy z ciałem, ekspresyjne ruchy oraz rytuały mające symbolizować kontakt z naturą — w tym turlanie się po piasku.

Choć sytuacja została szybko wyjaśniona, konsekwencje poniósł autor nagrania. Student mieszkający w Kairze, który opublikował film, został zatrzymany przez służby. Zabezpieczono jego telefon, a podczas przesłuchania przyznał, że celowo zasugerował w opisie nagrania, iż turyści zażywają narkotyki. Jak wyjaśnił, zrobił to wyłącznie dla zwiększenia zasięgów i liczby wyświetleń.

Reklama

Mężczyzna usłyszał zarzuty rozpowszechniania fałszywych informacji oraz wywoływania niepokoju publicznego. Zgodnie z egipskim prawem grozi mu za to kara do dwóch lat pozbawienia wolności.

 

 

Źródło: podroze.onet.pl

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama