Tysiące osób uczestniczyło w uroczystości pogrzebowej amerykańskiego działacza na rzecz praw obywatelskich Jesse Jackson. Ceremonia odbyła się w piątek w Chicago i trwała ponad pięć godzin. Wśród uczestników znaleźli się członkowie rodziny zmarłego, działacze społeczni oraz trzej byli prezydenci Stany Zjednoczone.
Pożegnanie pastora i lidera ruchu praw obywatelskich odbyło się w świątyni House of Hope na południu miasta. To tzw. megakościół – ogromna protestancka świątynia przypominająca halę widowiskową, która może pomieścić jednorazowo nawet kilkanaście tysięcy wiernych.
Jak relacjonował dziennik Chicago Sun-Times, podczas ceremonii wystąpienia polityków przeplatały się z występami chóru gospel oraz wspomnieniami o życiu i działalności Jacksona, który przez dekady walczył o równość i prawa obywatelskie.
Podczas uroczystości głos zabrali m.in. byli prezydenci USA: Barack Obama, Bill Clinton oraz Joe Biden.
Barack Obama w swojej mowie żałobnej odniósł się do obecnych napięć społecznych w Stanach Zjednoczonych.
– Każdego dnia budzimy się w rzeczywistości, która wydawała się niemożliwa. Każdego dnia wmawia się nam, byśmy się nawzajem bali, byśmy występowali przeciwko sobie, a także, że niektórzy Amerykanie liczą się bardziej niż inni, a niektórzy nie liczą się wcale – stwierdził pierwszy w historii USA czarnoskóry prezydent.
Z kolei Bill Clinton wspominał osobistą relację z działaczem i podobieństwa w ich życiorysach.
– Naprawdę pokochałem Jessego Jacksona. Obaj urodziliśmy się na Południu, a wychowywały nas samotne matki. Był moim przyjacielem, kiedy tego potrzebowałem – mówił były prezydent, cytowany przez „Chicago Sun-Times”.
Joe Biden zwrócił się natomiast bezpośrednio do rodziny zmarłego.
– Nadejdzie dzień, kiedy pamięć o nim wywoła uśmiech na waszych ustach, zanim w oku zakręci się łza. Modlę się, by nastąpiło to raczej prędzej niż później – dodał Biden.
Jak relacjonowało amerykańskie radio publiczne NPR, podczas ceremonii wielokrotnie powracało jedno z najbardziej znanych haseł Jacksona: „Jestem kimś!”. Zgromadzeni skandowali je wspólnie, przypominając przesłanie działacza, że każda osoba – niezależnie od pochodzenia czy statusu społecznego – ma swoją wartość.
Podczas uroczystości głos zabrał również syn zmarłego, Yusef Jackson. Wspominał on determinację ojca, który mimo problemów zdrowotnych nie przestawał działać na rzecz innych.
– Zamierzam umrzeć na posterunku – przytoczył słowa ojca.
Na zakończenie przywołał jedno z najbardziej znanych wezwań pastora: „Podtrzymujcie nadzieję”.
PAP, opr. tom
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze