Reklama

Wszechobecne kamery to ingerencja w nasze życie prywatne

11/10/2012 18:30

Tak sądzi Główny Inspektor Danych Osobowych. Brak spójnych regulacji prawnych, dotyczących monitoringu kamerowego, jest szkodliwy.

Doktor Wojciech Wiewiórowski uważa, że wszechobecne kamery to ingerencja w nasze życie prywatne. Brak spójnej regulacji, dotyczącej wideonadzoru, jest, jego zdaniem, szkodliwy i dla obywateli, i dla instytucji prowadzących nadzór. Niepokój Głównego Inspektora budzą też podstawy prawne różnego rodzaju inwigilacji i działania prowadzących ją instytucji. Wojciech Wiewiórowski podkreśla, że nie jest przeciwny samemu systemowi monitoringu kamerowego.

Powinien on jednak być dobrze osadzony w prawie. Generalny Inspektor przyznał, że monitoring pomaga w sprawach związanych z bezpieczeństwem. Obywatele powinni jednak wiedzieć, kto ich obserwuje, kto zbiera informacje o nich, gdzie są one przetwarzane i kto ma do nich dostęp. Zdaniem Wiewiórowskiego, powinno to zostać uregulowane w miarę szybko. Z kolei Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę, że system fotoradarów w Polsce nie jest do końca jest zgodny z prawem. Irena Lipowicz powiedziała rano w radiowej Jedynce, że od dłuższego czasu czeka na rozporządzenie ministra transportu, które ma określić, w jaki sposób należy przechowywać dane z wideorejestratorów i fotoradarów.

Rozporządzenie miał wydać minister, ale od wielu miesięcy z tym zwleka. Działanie fotoradarów, wykonywanie przez nie zdjęć, ich przetwarzanie i udostępnianie nie ma więc podstawy prawnej. Resort transportu musi to zmienić, ale nawet po wydaniu rozporządzenia moje wątpliwości nie zostaną usunięte - powiedziała Irena Lipowicz. Nie są to bowiem szczegóły techniczne, ale ingerencje w prawa i wolności obywateli. Irena Lipowicz nie radzi jednak kierowcom, którzy dostali mandat na podstawie zdjęcia z monitoringu, by nie płacili kary. Co prawda można by wygrać proces, ale sprawa będzie długo trwała i może się po prostu nie opłacić.

[poll]1409[/poll]
Reklama

Reklama

Wideo wm.pl




Reklama