W związku z wystawieniem listu gończego za byłym ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą w przestrzeni publicznej pojawiły się apele o zgłaszanie informacji dotyczących jego miejsca pobytu. Na liście gończym opublikowanym przez policję wskazano numery kontaktowe, pod które można przekazywać takie informacje, w tym także numer alarmowy 112.
Według doniesień medialnych część osób, w ramach protestu przeciwko – jak twierdzą – wykorzystywaniu numeru alarmowego w sporze politycznym, zaczęła dzwonić na 112 i informować, że były minister przebywa na Węgrzech. Jedno z takich zgłoszeń zakończyło się interwencją policji u mieszkańca Łodzi.
Mężczyzna zadzwonił na numer alarmowy, przekazując informację o rzekomym miejscu pobytu Zbigniewa Ziobry. Jak relacjonował później w mediach społecznościowych, operator miał uznać zgłoszenie za nieuzasadnione i poinformować go o możliwości popełnienia wykroczenia polegającego na bezpodstawnym blokowaniu numeru alarmowego.
Niedługo po rozmowie telefonicznej do drzwi mężczyzny zapukali policjanci. Funkcjonariusze poinformowali go o podejrzeniu popełnienia wykroczenia i zaproponowali mandat, którego – jak twierdzi – nie przyjął. Sprawa może zostać skierowana do dalszego postępowania.
Cała sytuacja wywołała dyskusję na temat zasadności wykorzystywania numeru alarmowego 112 w kontekście publikacji listów gończych oraz granic odpowiedzialności za zgłoszenia dokonywane przez obywateli. Służby przypominają, że numer 112 powinien być używany wyłącznie w sytuacjach zagrożenia życia, zdrowia lub bezpieczeństwa, a jego nieuzasadnione blokowanie może skutkować konsekwencjami prawnymi.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze