Polska 2050 przechodzi jeden z najtrudniejszych momentów w swojej historii. Szefowa partii Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz twierdzi, że część posłów nie pogodziła się z demokratycznymi wyborami i opuściła klub, tworząc nowy parlamentarny podmiot Centrum. Były lider Szymon Hołownia wskazuje jednak, że motywem rozłamu była nienawiść do przewodniczącej partii, a nie różnice programowe.
W środę minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska ogłosiła, że wraz z grupą kilkunastu parlamentarzystów opuściła Polskę 2050 i powołała nowy klub parlamentarny Centrum. Do nowej formacji przystąpiło 15 posłów i 3 senatorów, podczas gdy w klubie Polska 2050 pozostanie minimalna liczba 15 posłów, pozwalająca na dalsze funkcjonowanie struktur parlamentarnych.
Szefowa Polski 2050, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, podkreśliła, że odejście części parlamentarzystów wynika z braku akceptacji wyników demokratycznych wyborów w partii. – Egzamin z demokracji polega nie tylko na tym, żeby w wyborach wystartować, ale przede wszystkim na zaakceptowaniu wyboru demokratycznej większości. Niestety, nie wszyscy zdali ten egzamin – powiedziała. Zapewniła jednocześnie, że Polska 2050 pozostaje wyrazistym centrum politycznym, wiernym swoim wartościom i koalicji 15 października.
Były lider partii Szymon Hołownia w ostrych słowach ocenił motywacje odchodzących parlamentarzystów. – Powód ich odejścia jest jeden: nienawiść do wybranej w demokratycznych wyborach przewodniczącej, Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. To doprowadziło do dzisiejszego podziału – stwierdził Hołownia, podkreślając, że osoby te nie odchodzą z powodu różnic programowych czy politycznych.
Hołownia przypomniał również, że wielu z odchodzących parlamentarzystów miało zapewnione miejsca na listach wyborczych i wsparcie w kampaniach. – Pamiętam, jakie walki toczyłem, aby znaleźć miejsce na listach wyborczych dla Piotra Masłowskiego, Ewy Szymanowskiej, Aleksandry Leo i innych, którzy dziś mówią „dziękujemy, odchodzimy”. W praktyce nikt ze mną o tym nie rozmawiał – podkreślił były lider.
Rozłam w Polsce 2050 jest konsekwencją konfliktu wewnętrznego, który narastał wokół zmian w klubie parlamentarnym i przywództwa. Frakcja wspierająca Hennig-Kloskę chciała odwołać dotychczasowe kierownictwo klubu, zarzucając m.in. manipulacje jego władzom. Nie było jednak możliwości wprowadzenia zmian po sobotniej uchwale Rady Krajowej partii, co doprowadziło do „aksamitnego rozwodu”, jak określiła go Hennig-Kloska.
Szefowa nowego klubu Centrum podkreśliła, że celem formacji jest stworzenie przestrzeni do merytorycznej pracy i realizacji postulatów z kampanii z 2023 roku. – Chcemy odzyskać możliwość działania i współpracy, nie wchodząc w spory wewnętrzne – zaznaczyła.
Hołownia zaznaczył, że Polska 2050 pozostaje silna, z co najmniej 15 posłami i jednym senatorem w klubie parlamentarnym. – Spodziewam się, że gdy opadnie kurz bitewny, niektórzy wrócą do partii – dodał, oceniając jednocześnie, że odchodzący parlamentarzyści popełniają polityczny błąd, który może kosztować ich w przyszłych wyborach.
Rozłam w Polsce 2050 stawia pytania o przyszłość partii i nowo powołanego klubu Centrum, który nie ma jeszcze struktury partyjnej. To z pewnością wydarzenie, które w nadchodzących miesiącach może znacząco wpłynąć na układ sił w polskim parlamencie, a także na losy koalicji 15 października.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pan Hołownia nie wie lub udaje , że nie wie dlaczego 2050 się rozpada , a to jest skutek jego nocnego spotkania z Kaczyńskim , które zapoczątkowało proces rozpadu . Druga rzecz to poparcie pani Pełczyńskiej , która za paznokciami ma sporo złego dla koalicji , nie można było spraw koalicyjnych załatwiać przez media . to są jedne z wielu powodów i ta wielość powoduje , że trudno będzie poskładać to w jedną całość.
Pan Hołownia nie wie lub udaje , że nie wie dlaczego 2050 się rozpada , a to jest skutek jego nocnego spotkania z Kaczyńskim , które zapoczątkowało proces rozpadu . Druga rzecz to poparcie pani Pełczyńskiej , która za paznokciami ma sporo złego dla koalicji , nie można było spraw koalicyjnych załatwiać przez media . to są jedne z wielu powodów i ta wielość powoduje , że trudno będzie poskładać to w jedną całość.