Mężczyzna, któremu prokuratura zarzuca usiłowanie czynnej napaści na prezydenta, przekonuje, że jest niewinny. Z relacji Remigiusza Dominiaka wynika, że chciał jedynie zaprezentować prezydentowi ulotki antyaborcyjne i porozmawiać na ich temat.
- W lewej ręce trzymałem reklamówkę, a w prawej ulotkę. W sposób widoczny chciałem zaakcentować, że ręce są zajęte i tam nie ma nic, co stanowiłoby zagrożenie – powiedział Remigiusz Dominiak.