Reumatolog Bartosz Fiałek ujawnił warunki finansowe, które zaproponował publicznej poradni w Sopocie. Lekarz oczekiwał 4 tys. zł brutto za dzień pracy na kontrakcie B2B, przyjmując co najmniej 21 pacjentów przez minimum siedem godzin. Placówka nie zaakceptowała oferty. Sprawa wywołała szeroką dyskusję o wynagrodzeniach lekarzy w publicznej ochronie zdrowia.
Bartosz Fiałek opublikował szczegóły propozycji przedstawionej Pomorskiemu Centrum Reumatologicznemu w Sopocie. Oferta zakładała pracę przez dwa dni w tygodniu, minimum siedem godzin dziennie oraz przyjęcie co najmniej 21 pacjentów podczas jednego dnia.
Za każdy taki dzień reumatolog oczekiwał 4 tys. zł brutto na kontrakcie B2B. Przy dokładnie 21 konsultacjach stawka wynosiłaby 190,48 zł brutto za jednego pacjenta.
– To daje 190,48 zł brutto za przyjęcie jednego pacjenta przez specjalistę reumatologii – napisał lekarz.
Reklama
Fiałek zastrzegł, że w przypadku przyjęcia średnio mniej niż 21 osób jego wynagrodzenie byłoby proporcjonalnie obniżane. Jeżeli pacjentów byłoby więcej, dzienna stawka nie wzrosłaby.
Przy założeniu ośmiu dni pracy w miesiącu wynagrodzenie wynosiłoby 32 tys. zł brutto. Praca przez dwa dni w każdym tygodniu dawałaby w skali roku około 416 tys. zł brutto. Kwoty dotyczyły kontraktu B2B, a nie umowy o pracę.
Oferta lekarza została odrzucona. Fiałek poinformował, że po 12 latach pracy w publicznym systemie ochrony zdrowia zamierza rozpocząć nowy etap działalności i rozwijać praktykę w sektorze prywatnym.
Według reumatologa w poradni zaplanowanych było około 3250 wizyt, a część pacjentów czekała na konsultację ponad rok. Lekarz przekonywał, że jego oczekiwania nie były wygórowane, biorąc pod uwagę liczbę chorych, zakres odpowiedzialności specjalisty oraz pełny grafik poradni.
Sprawa ma związek z wcześniejszą decyzją Pomorskiego Centrum Reumatologicznego o wypowiedzeniu kontraktów ośmiu lekarzom pracującym w poradni. Władze placówki informowały, że zaproponowano im zatrudnienie na podstawie umów o pracę. Zapewniały także, że zmiany wynikały z kwestii organizacyjnych, a nie z problemów z płynnością finansową.
Do propozycji odniósł się rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski. Zestawił oczekiwania Fiałka z poziomem przeciętnych wynagrodzeń w Polsce i uznał, że proponowana stawka jest zbyt wysoka.
Kosikowski napisał początkowo, że 4 tys. zł za dzień pracy oznacza milion złotych rocznie. Wyliczenie nie uwzględniało jednak deklaracji Fiałka, że miałby pracować w poradni tylko dwa dni w tygodniu. Przy takim wymiarze pracy roczna wartość kontraktu wynosiłaby około 416 tys. zł brutto.
Rzecznik NIL zwrócił również uwagę, że pacjenci potrzebują dostępu do lekarzy przez cały tydzień, a nie wyłącznie przez dwa dni.
Głos w dyskusji zabrała także diabetolożka Monika Kuligowska-Jakubowska, która pracuje na kontrakcie z Narodowym Funduszem Zdrowia. Przekazała, że przy dwóch specjalizacjach, doktoracie i 26-letnim stażu otrzymuje około 200–250 zł brutto za godzinę, przyjmując zazwyczaj od 21 do 24 pacjentów dziennie. Oceniła, że realia jej specjalizacji są wyraźnie inne.
Wpis Fiałka skomentowali również parlamentarzyści. Poseł PiS i były wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński obliczył, że przy siedmiogodzinnym dniu pracy proponowana stawka odpowiadałaby około 571 zł brutto za godzinę.
Ostro zareagowała także przewodnicząca klubu parlamentarnego Lewicy Anna Maria Żukowska.
– Wy nawet nie czujecie, jak bardzo jesteście odrealnieni. Dotknij trawy, chłopie, serio – napisała posłanka.
Fiałek podtrzymał swoje stanowisko. Argumentował, że właściwym punktem odniesienia powinna być nie tylko stawka godzinowa, ale przede wszystkim koszt specjalistycznego zdiagnozowania i leczenia jednego pacjenta.
Dyskusja wokół oferty reumatologa wpisuje się w szerszy spór dotyczący kosztów zatrudnienia lekarzy w publicznych placówkach. Ministerstwo Zdrowia przedstawiło propozycję wprowadzenia maksymalnej stawki wynoszącej 240 zł brutto za godzinę.
Resort zapowiedział również zwiększenie przejrzystości zatrudnienia medyków, raportowanie rzeczywistych grafików do Narodowego Funduszu Zdrowia oraz wprowadzenie maksymalnych poziomów wydatków szpitali na wynagrodzenia personelu. Przedstawione rozwiązania są na etapie przygotowywania zmian w systemie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze