Pentagon rozpoczął przegląd obecności amerykańskich sił zbrojnych w Europie. Decyzja ma określić przyszły kształt zaangażowania USA na kontynencie i jest elementem szerszej wizji przebudowy NATO. Amerykanie chcą, by europejscy sojusznicy przejęli większą odpowiedzialność za własną obronę, choć jednocześnie zapewniają, że Polska pozostaje ważnym partnerem wojskowym.
Departament Obrony USA rozpoczął analizę rozmieszczenia amerykańskich wojsk w Europie. Przegląd, zapowiedziany wcześniej przez sekretarza wojny Pete’a Hegsetha, ma potrwać do sześciu miesięcy i odpowiedzieć na pytanie, jak powinna wyglądać przyszła obecność Stanów Zjednoczonych na europejskim teatrze bezpieczeństwa.
O rozpoczęciu prac poinformował wiceszef Pentagonu Elbridge Colby. Jak przekazał, celem analizy jest doprowadzenie do sytuacji, w której NATO „szybko i nieodwracalnie” zmierza w kierunku przejęcia przez państwa europejskie większej odpowiedzialności za konwencjonalną obronę kontynentu.
Według Colby’ego przegląd ma przyspieszyć transformację Sojuszu w kierunku „silniejszego, bardziej sprawiedliwego i zrównoważonego NATO”. Ma to być kolejny etap budowy tzw. NATO 3.0 – organizacji zdolnej do prowadzenia działań wojennych w obliczu rosnących zagrożeń na wielu kierunkach jednocześnie.
Wiceszef Pentagonu zaznaczył, że rozmieszczenie amerykańskich sił zostanie ocenione pod kątem zgodności z najnowszą Strategią Bezpieczeństwa Narodowego USA oraz Strategią Obrony Narodowej.
„Rezultatem tego przeglądu będą opcje oparte na analizie strategicznej, danych oraz realiach geopolitycznych i wojskowych” – przekazał Colby.
W prace mają być zaangażowani dowódcy NATO, amerykański Kongres oraz europejscy sojusznicy. Szczególne znaczenie będzie miała współpraca z generałem Alexusem Grynkewichem, naczelnym dowódcą sił sojuszniczych NATO w Europie.
Według „Wall Street Journal” Pete Hegseth i Elbridge Colby należą do zwolenników ograniczenia części amerykańskiego zaangażowania wojskowego poza głównym kierunkiem rywalizacji z Chinami. Zdaniem ekspertów może to oznaczać presję na europejskich sojuszników, aby przejęli większą część kosztów i obowiązków związanych z bezpieczeństwem.
Podczas spotkania ministrów obrony NATO w Brukseli Hegseth zapowiedział, że niektóre państwa Sojuszu „zdadzą egzamin celująco”, a inne mogą nie sprostać oczekiwaniom dotyczącym zwiększenia nakładów i zdolności obronnych.
Mimo zapowiedzi przeglądu Warszawa otrzymuje sygnały, że ewentualne zmiany nie powinny uderzyć w Polskę. Wiceminister obrony Magdalena Sobkowiak-Czarnecka po rozmowach w Waszyngtonie przekazała, że Amerykanie podkreślali, iż planowane redukcje – jeśli do nich dojdzie – nie mają dotyczyć polskiego kierunku.
Wcześniej wiceminister Pentagonu Elbridge Colby po spotkaniu z szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartoszem Grodeckim mówił o możliwości wzmocnienia obecności USA w Polsce. Strona polska wskazywała również, że wstrzymana rotacja wojsk amerykańskich ma zostać dokończona, a temat stałej bazy USA w Polsce pozostaje otwarty.
Rozpoczęty przez Pentagon przegląd może stać się jednym z najważniejszych testów dla przyszłości NATO. Jego wynik pokaże, czy Stany Zjednoczone utrzymają obecny poziom zaangażowania w Europie, czy też Sojusz wejdzie w nowy etap, w którym większa odpowiedzialność za bezpieczeństwo kontynentu spadnie na europejskich członków NATO.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze