Reklama

Bruksela naciska. Spór o ukraińskie zboże wraca na nowo

Niewielka legislacyjna luka na Węgrzech wystarczyła, by ponownie rozpalić unijną debatę o ograniczeniach w imporcie ukraińskiej żywności. Komisja Europejska wykorzystuje sytuację, by ponownie wezwać Polskę, Węgry i Słowację do zniesienia krajowych embarg, podkreślając, że nie mają one uzasadnienia w prawie UE ani w realiach rynku.

W Unii Europejskiej ponownie wraca temat ograniczeń w imporcie żywności z Ukrainy. Impulsem do odświeżenia dyskusji stało się krótkotrwałe zamieszanie legislacyjne na Węgrzech, gdzie w wyniku zmian politycznych i wygaśnięcia części dekretów nadzwyczajnych doszło do chwilowego zniesienia obowiązującego embarga.

Choć decyzja została szybko odwrócona, a nowe władze w Budapeszcie przywróciły restrykcje, Komisja Europejska wykorzystała sytuację, by przypomnieć o swoim stanowisku wobec państw regionu. Chodzi nie tylko o Węgry, ale również o Polskę i Słowację, które od 2023 roku utrzymują własne ograniczenia dotyczące ukraińskich produktów rolnych.

Reklama

Jak podkreśla KE, jednostronne zakazy importu nie znajdują uzasadnienia w obowiązujących regulacjach i mogą prowadzić do rozbijania wspólnego rynku. W przypadku Polski restrykcje obejmują m.in. pszenicę, kukurydzę, rzepak, słonecznik oraz wybrane produkty ich przetwórstwa, takie jak śruta.

Rzecznik Komisji Thomas Regnier zaznaczył, że Bruksela nie widzi podstaw ekonomicznych do utrzymywania takich barier. Jednocześnie KE na razie nie sięga po środki prawne, stawiając na dialog z państwami członkowskimi.

Reklama

Sprawa ma jednak szerszy kontekst polityczny. Unia przypomina, że po kryzysie z lat 2022–2023, gdy ukraińskie zboże masowo trafiało na rynki państw sąsiadujących z Ukrainą, wprowadzono nową umowę handlową. Dokument – jak podkreślają unijni urzędnicy – zawiera mechanizmy ochronne i limity, które mają zapobiegać nadmiernemu napływowi towarów oraz stabilizować rynek rolny.

Komisarz ds. rolnictwa Christophe Hansen przekonuje, że obecne regulacje pozwalają skutecznie monitorować przepływ produktów i reagować na ewentualne zaburzenia. Jednocześnie Bruksela deklaruje, że jej priorytetem pozostaje utrzymanie swobodnej wymiany handlowej z Ukrainą.

Reklama

Nieoficjalnie w Komisji Europejskiej pojawia się jednak rosnąca frustracja wobec utrzymywania narodowych ograniczeń przez część państw członkowskich. Z drugiej strony urzędnicy mają świadomość, że temat importu żywności z Ukrainy pozostaje politycznie wrażliwy i może wywoływać napięcia społeczne w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

Na razie więc spór toczy się głównie na poziomie deklaracji. Jednak sygnał z Brukseli jest jasny: czas wyjątkowych rozwiązań dobiega końca, a wspólny rynek UE ma działać bez jednostronnych blokad.

Źródło: rmf.fm
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Maciej - niezalogowany 2026-05-30 16:50:44

    w ramach państwa suwerennego jakim podobno jest Polska musimy stosować się do wytycznych brukselskich gangsterów

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama