Prezydent USA Donald Trump nie wyklucza przejęcia strategicznej wyspy należącej do Iranu i zapowiada twarde działania wobec Teheranu. Jednocześnie przekonuje, że negocjacje mogą zakończyć się szybciej, niż się wydaje.
Sytuacja na Bliskim Wschodzie ponownie się zaostrza, a słowa Donalda Trumpa tylko podgrzewają napięcie. W wywiadzie dla Financial Times amerykański prezydent zasugerował możliwość przejęcia irańskiej infrastruktury naftowej, w tym strategicznej wyspy Chark, przez którą przechodzi większość eksportu ropy tego kraju.
– Może zdobędziemy wyspę Chark, a może nie. Mamy wiele opcji – powiedział Trump, jednocześnie bagatelizując zdolności obronne Iranu w tym rejonie. Jak stwierdził, operacja mogłaby być „bardzo łatwa”, choć eksperci ostrzegają, że taki krok oznaczałby poważną eskalację konfliktu i konieczność długotrwałej obecności wojskowej.
Równolegle Stany Zjednoczone wzmacniają swoją obecność militarną w regionie. Do tej pory wysłano tysiące żołnierzy, w tym jednostki piechoty morskiej oraz siły 82. Dywizji Powietrznodesantowej, przygotowane do działań ofensywnych. Według doniesień, kolejne oddziały są w drodze.
Konflikt już teraz przynosi wymierne skutki. W ostatnich dniach rannych zostało kilkunastu amerykańskich żołnierzy, a kosztowny samolot rozpoznawczy E-3 Sentry został uszkodzony. Dodatkowo rebelianci Huti z Jemenu grożą dalszą eskalacją, kierując ataki w stronę Izraela.
Mimo ostrych deklaracji Trump przekonuje, że kanały dyplomatyczne pozostają otwarte. Negocjacje z Iranem – prowadzone m.in. za pośrednictwem Pakistanu – mają postępować „bardzo dobrze”. Prezydent USA wyznaczył jednak twardy termin: do 6 kwietnia Teheran ma zaakceptować porozumienie kończące konflikt lub liczyć się z kolejnymi uderzeniami w sektor energetyczny.
Kluczową rolę w całej rozgrywce odgrywa także Cieśnina Ormuz – jeden z najważniejszych szlaków transportu ropy na świecie. Jej zablokowanie przez Iran w pierwszych dniach wojny wywołało globalne obawy o dostawy surowców. Teraz, jak twierdzi Trump, Teheran stopniowo przywraca ruch tankowców, co określił jako „gest dobrej woli”.
Prezydent USA zaskoczył również stwierdzeniem, że w Iranie doszło już do „zmiany reżimu” po śmierci najwyższego przywódcy Ali Chamenei. Dodał, że los jego syna, Modżtaba Chamenei, pozostaje niejasny, choć władze w Teheranie zapewniają, że żyje i jest bezpieczny.
Choć Trump przekonuje, że porozumienie może zostać osiągnięte szybko, rzeczywistość pozostaje niepewna. W tle trwają przygotowania wojskowe, a liczba potencjalnych celów – jak przyznał sam prezydent – wciąż idzie w tysiące. Bliski Wschód znów znalazł się na krawędzi eskalacji, której skutki mogą wykraczać daleko poza region.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze