Pia Skrzyszowska rozpoczęła sezon halowy w imponującym stylu. Podczas mityngu Orlen Cup w Łodzi polska płotkarka wygrała bieg na 60 metrów… bez płotków, pokazując znakomitą szybkość i świetną dyspozycję już na starcie zimowej rywalizacji. Na ostatnich metrach zdystansowała faworyzowaną rywalkę z Czech i triumfowała z czasem 7,18 s.
Choć 60 metrów przez płotki pozostaje jej koroną konkurencją, niedzielny występ był mocnym sygnałem formy. – Szybkość już jest, teraz trzeba ją połączyć z płotkami. O formę jestem spokojna – podkreślała po biegu.
Dla 24-letniej zawodniczki, podobnie jak dla większości reprezentantów Polski, zawody w łódzkiej Atlas Arenie stanowiły pierwszy oficjalny sprawdzian w hali. Sezon zwieńczą marcowe mistrzostwa świata, które odbędą się w Polsce. – To chyba najlepszy możliwy początek w roku tak ważnej imprezy. Pokazałam, że potrafię też szybko biegać na płaskim, ale to już koniec eksperymentów – wracam do płotków – zaznaczyła medalistka mistrzostw świata i Europy.
Start „na kompromis”
Decyzja o wyborze biegu płaskiego zapadła w ostatniej chwili. Jak wyjaśniła Skrzyszowska, wpłynęły na nią wczesny termin mityngu oraz krótki czas na aklimatyzację po powrocie ze zgrupowania w Republice Południowej Afryki. – Początkowo mieliśmy odpuścić ten start, ale szkoda było nie wystąpić przed polską publicznością. Wybraliśmy więc „płaską” 60-tkę, by spokojnie wejść w sezon. Dopiero w piątek wróciliśmy do kraju, nie wiedziałam, jak zareaguje organizm po podróży. Na szczęście regeneracja zadziałała – tłumaczyła.
Efekt? Pewne zwycięstwo, solidny czas i obiecujący prognostyk przed kolejnymi występami już w konkurencji płotkarskiej.
Źródło: niezależna.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze