Wpis opublikowany na facebookowej grupie wywołał szeroką dyskusję na temat funkcjonowania polskiej ochrony zdrowia. Autor ostro ocenił relacje między publicznym a prywatnym sektorem medycznym i przedstawił propozycje zmian, które jego zdaniem mogłyby poprawić sytuację pacjentów. Ze względu na wagę poruszanego tematu dla społeczności publikujemy w całości wpis Sławomira Pawlaka zamieszczony na Facebooku.
Czas skończyć z tą świętą krową, jaką stało się polskie lobby lekarskie. Od 30 lat żaden rząd nie miał jaj, żeby zrobić z tym porządek, a lekarze-celebryci i dyrektorzy klinik urządzili sobie z publicznej ochrony zdrowia prywatny folwark. Zarabiają miliony, a pacjent umiera w kolejkach albo płaci podwójnie. Już czas, żeby ten zgniły układ dostał potężny, systemowy łomot.
Koniec z patologią, gdzie lekarz rano w państwowym szpitalu mówi, że „nie ma miejsc”, a po południu w prywatnym gabinecie przyjmuje za 400 zł na jutro. Koniec z traktowaniem publicznego sprzętu i sal operacyjnych jako darmowego naganiacza do prywatnych biznesów!
Jak to naprawić? Nie musimy wymyślać koła na nowo. Wystarczy skopiować to, co od lat świetnie działa w Niemczech:
Jeden lekarz, jeden stołek. Koniec z rozkrokiem między szpitalem a prywatną kliniką. Lekarz pracujący w publicznym szpitalu ma kategoryczny, ustawowy zakaz prowadzenia prywatnego gabinetu po godzinach. Albo leczysz ludzi na NFZ na pełen etat, albo idziesz w 100% w prywatę i radzisz sobie sam.
Koniec z podkradaniem pacjentów. Jeśli lekarz wybierze pracę w publicznym szpitalu, nie ma fizycznej możliwości powiedzieć pacjentowi: „niech pan przyjdzie do mnie prywatnie”. Dzięki temu lekarzom w szpitalach znowu zacznie zależeć na tym, żeby sprawnie operować i leczyć na miejscu.
Uczciwa kasa za uczciwą pracę. Żeby to zadziałało, państwo musi dać lekarzom w publicznym systemie godne zarobki. Ale – coś za coś. Dostajesz świetną pensję z naszych podatków, ale podpisujesz twardą lojalkę z zakazem konkurencji. Dorabiasz na boku? Tracisz kontrakt z NFZ z wilczym biletem.
To nie jest żadna utopia, to normalność, która działa tuż za naszą zachodnią granicą. Niemcy nie zamknęli prywatnych gabinetów – oni po prostu zakazali lekarzom siedzenia na dwóch stołkach jednocześnie i dojenia państwa.
Czas na polityka z twardym kręgosłupem, który w końcu postawi się temu lobby, ukróci ten żenujący proceder i uzdrowi system dla PACJENTÓW, a nie dla portfeli lekarskich elit.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze