Audi A3 za 7,5 tys. zł, skoda fabia od 1 tys. zł, ford S-MAX za 3,7 tys. zł czy hyundai tucson poniżej 4 tys. zł – to nie ogłoszenia z portali, ale grudniowe oferty mazowieckich urzędów skarbowych. W kilku miastach regionu ruszają licytacje, na których można kupić samochód zdecydowanie taniej niż na rynku, choć z pełną świadomością, że to auta „z drugiej ręki” i bez gwarancji.
W grudniu mazowieckie urzędy skarbowe organizują serię licytacji zajętych pojazdów. Pod młotek idą m.in. auta marek Opel, Volkswagen, Skoda, Audi, BMW, Fiat, Ford i Hyundai. Ceny wywoławcze zaczynają się już od 1 tys. zł, a w praktyce często są znacząco niższe od szacunkowej wartości pojazdu.
Najwięcej ofert przygotował Urząd Skarbowy w Węgrowie. 15 grudnia ma tam zostać zlicytowane Audi A3 z 2010 roku z ceną wywoławczą 7,5 tys. zł. W opisie wskazano, że auto jest w dobrym stanie, choć wnętrze wymaga doprowadzenia do porządku. Tego samego dnia wystawione będą dwie skody fabie: rocznik 2004 za minimum 1250 zł i rocznik 2003 za co najmniej 1000 zł, obie z widocznymi ogniskami korozji i zmatowieniem lakieru.
Dwa dni później, 17 grudnia, ten sam urząd przeprowadzi kolejną licytację. Na liście są m.in. opel corsa z 2004 r. (cena wywoławcza 2250 zł), fiat seicento z 2002 r. (1125 zł), volkswagen golf z 2009 r. (9750 zł) oraz BMW serii 5 z 2002 r. wycenione na start na 6750 zł.
Nie tylko Węgrów sprzedaje auta. W Siedlcach 12 grudnia zaplanowano licytację forda S-MAX z 2010 r., który ma trafić pod młotek z ceną wywoławczą 3750 zł. W Płocku 10 grudnia będzie można kupić hyundaia tucsona z 2005 r. za minimum 3950 zł, a w Pułtusku – volkswagena passata z 2005 r. z ceną startową 5350 zł. Szczegółowe opisy, terminy oraz informacje o możliwości obejrzenia aut przed licytacją publikuje Izba Administracji Skarbowej w Warszawie na swojej stronie internetowej.
Samochody trafiają na takie aukcje zazwyczaj w wyniku egzekucji należności skarbowych lub przepadku orzeczonego przez sąd. Można je kupić albo w drodze publicznej licytacji, albo – jeśli wcześniej nie znalazły nabywcy – w trybie sprzedaży z wolnej ręki, po z góry ustalonej cenie.
Atrakcyjne cenowo auta oferuje nie tylko skarbówka. W artykule przypomniano, że swoje przetargi regularnie organizuje także Agencja Mienia Wojskowego. W jednym z niedawnych postępowań sprzedawano m.in. renault megane za 6 tys. zł i volkswagena passata za 6,8 tys. zł. Pieniądze z takich sprzedaży zasilają Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych i są przeznaczane na modernizację armii.
Eksperci i urzędnicy przypominają, że mniejsze kwoty na tabliczce nie oznaczają braku ryzyka. Auta z licytacji to pojazdy używane, często z wieloletnim przebiegiem i mniej lub bardziej widocznymi usterkami. Zdarza się korozja, zmatowiałe lakiery, zużyte wnętrza, a także problemy, których nie widać na pierwszy rzut oka. Samochody sprzedawane są „tak jak stoją”, bez gwarancji i rękojmi, a ewentualne naprawy w całości obciążają nowego właściciela.
Zanim więc ktoś skusi się na audi za 7,5 tys. zł czy skodę za tysiąc, warto dokładnie przeanalizować nie tylko cenę wywoławczą, ale też koszty ewentualnego doprowadzenia auta do pełnej sprawności. Dla dobrze przygotowanych kupujących grudniowe licytacje mogą być okazją – pod warunkiem, że za atrakcyjną ceną pójdzie trzeźwa kalkulacja.
red.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze