Luty i marzec to w lasach czas, który przyciąga nie tylko spacerowiczów. Właśnie wtedy samce jeleniowatych zaczynają zrzucać poroże, a w wielu miejscach ruszają poszukiwania zrzutów – czasem dla hobby, czasem z myślą o dodatkowym zarobku. Stawki w skupach i w prywatnym obrocie potrafią być kuszące, ale leśnicy przypominają, że wokół „sezonu na poroże” obowiązują twarde zasady, a ich łamanie może skończyć się konsekwencjami.
Zrzucanie poroża jest elementem naturalnego cyklu. Po okresie godowym spada poziom testosteronu, co osłabia połączenie poroża z czaszką i sprawia, że „wieniec” odpada, by w kolejnym sezonie odrosnąć na nowo. Najczęściej dzieje się to na przełomie lutego i marca, a najbardziej intensywny okres zrzutów może rozciągać się także na kolejne tygodnie wiosny.
Leśnicy zwracają uwagę, że okazałe poroże bywa dla zwierząt czymś więcej niż ozdobą – to również broń w rywalizacji o samice.
„Im większe i okazalsze, tym lepiej świadczy o sile oraz możliwościach reprodukcyjnych samca” – podkreślają.
Reklama
W 2026 roku rynek zrzutów – według zestawień publikowanych przez RMF24 – utrzymuje się na wysokim, dość stabilnym poziomie. Za standardowe zrzuty najczęściej pojawiają się stawki rzędu ok. 90–100 zł za kilogram. Lepsza jakość może oznaczać nawet do ok. 150 zł za kilogram, a kompletne pary poroża (np. „dwunastaki” czy „czternastaki”) potrafią osiągać kwoty od ok. 450 do nawet 900 zł za zestaw.
Na cenę najmocniej pracują cechy, które widać od razu: świeżość, barwa, masa i rozmiar. W praktyce najcenniejsze są większe, cięższe, ciemniejsze tyki – zwłaszcza jelenie. Taniej skupuje się poroże daniela, najniższe stawki dotyczą parostków sarny.
To najważniejszy haczyk: samo podniesienie poroża znalezionego w lesie może być legalne, jednak pod warunkiem, że dzieje się to w miejscu, gdzie wolno przebywać i bez działań, które niepokoją zwierzynę. Lasy Państwowe wprost podkreślają, że zbiór zrzutów jest legalny w lasach gospodarczych, ale nie w parkach narodowych czy rezerwatach, a zakazy wstępu obejmują m.in. młodniki do 4 metrów wysokości.
W tle są także przepisy dotyczące ochrony przyrody – w parkach narodowych obowiązują zakazy m.in. umyślnego płoszenia zwierząt.
Służby leśne co roku przypominają, że „sezon” nie może oznaczać polowania na stres zwierząt. Nie wolno tropić, płoszyć ani celowo niepokoić zwierzyny po to, by w ucieczce „zgubiła” poroże.
Zrzuty potrafią zaskoczyć gabarytem. Adam Pietrzak z RDLP w Olsztynie zwraca uwagę, że „poroże może osiągać imponujące rozmiary. Jedna tyka może ważyć ponad 5 kg i co roku są pasjonaci szukania zrzutów”.
To ważne także z innego powodu: poszukiwania często przenoszą się w miejsca odludne, przy gorszej pogodzie i krótkim dniu. Dlatego leśnicy – obok kwestii prawnych – akcentują też rozsądek i bezpieczeństwo, zwłaszcza zimą i wczesną wiosną.
Zrzuty trafiają do domów jako trofea, dekoracje i surowiec do rękodzieła: od ozdób i biżuterii po elementy wyposażenia wnętrz. Dla części osób to po prostu sposób na dorobienie, gdy uda się znaleźć wartościowy okaz i sprzedać go w skupie albo w obrocie prywatnym.
red.oprac.al
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze