Reklama

Otwarty bunt przeciw papieżowi. Lefebryści bez zgody wyświęcili czterech biskupów

Po raz pierwszy od blisko czterech dekad Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X zdecydowało się na krok, który może na nowo zaostrzyć jeden z najpoważniejszych sporów we współczesnym Kościele katolickim. W środę w szwajcarskim Econe lefebryści wyświęcili czterech nowych biskupów, mimo jednoznacznego sprzeciwu papieża Leona XIV i ostrzeżeń Watykanu, że taki akt będzie oznaczał wejście na drogę schizmy.

Ceremonia odbyła się w głównym seminarium Bractwa i trwała kilka godzin. Przewodniczył jej biskup Alfonso de Galarreta, a współkonsekratorem był biskup Bernard Fellay. Do Econe przybyły tysiące wiernych z różnych krajów, w tym grupa polskich duchownych związanych z Bractwem. Uroczystość była transmitowana na żywo w internecie, również za pośrednictwem polskojęzycznych kanałów wspólnoty.

Sakrę biskupią otrzymali Pascal Schreiber ze Szwajcarii, Patrick (Pascal) Schreiber ze Stanów Zjednoczonych oraz dwaj Francuzi – Michel Poinsinet de Sivry i Marc Hanappier.

Reklama

„Traktują nas jak buntowników”

Jeszcze przed rozpoczęciem święceń przełożony generalny Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X, ks. Davide Pagliarani, odniósł się do stanowiska Watykanu. Nie ukrywał, że konflikt z Rzymem postrzega jako efekt głębokich różnic w rozumieniu Kościoła.

– Traktują nas jak buntowników – powiedział podczas kazania.

Jak podkreślał, lefebryści są oskarżani o brak szacunku wobec papieża, jednak – w jego ocenie – ich działania wynikają właśnie z przywiązania do urzędu następcy św. Piotra.

– Jesteśmy oskarżani o to, że nie kochamy papieża. Tymczasem właśnie dlatego, że uznajemy go za wikariusza Chrystusa, nie chcemy patrzeć, jak urząd papieski jest upokarzany – mówił.

Reklama

Zdaniem Pagliaraniego źródłem konfliktu jest odmienne spojrzenie na współczesny Kościół.

– Mówimy różnymi językami. My posługujemy się językiem wiary i tradycji. Po drugiej stronie dominuje język dialogu, włączania i towarzyszenia – stwierdził.

Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X zostało założone w 1970 roku przez francuskiego arcybiskupa Marcela Lefebvre’a. Od początku pozostaje jednym z najważniejszych środowisk katolickiego tradycjonalizmu. Lefebryści odrzucają część reform wprowadzonych po Soborze Watykańskim II, sprzeciwiają się m.in. ekumenizmowi oraz liturgii sprawowanej w językach narodowych, pozostając wierni przedsoborowej mszy łacińskiej.

Reklama

Papież apelował do ostatniej chwili

Leon XIV do końca próbował powstrzymać Bractwo przed przeprowadzeniem konsekracji. W liście skierowanym do jego władz we wtorek wezwał lefebrystów do rezygnacji z planowanych święceń.

„Przepełniony chrześcijańską miłością, wzywam was i proszę z całego serca: zawróćcie z tej drogi” – napisał papież.

Podkreślił, że dokonanie aktu schizmy uderzyłoby przede wszystkim w wiernych związanych z Bractwem, którzy mogliby zostać pozbawieni możliwości godziwego, a w niektórych przypadkach nawet ważnego przyjmowania sakramentów.

Reklama

Jeszcze wcześniej Watykan przypomniał, że formalne przystąpienie do schizmy pociąga za sobą ekskomunikę latae sententiae, czyli karę nakładaną automatycznie z chwilą popełnienia czynu przewidzianego przez prawo kanoniczne.

Powrót do kryzysu sprzed niemal 40 lat

Środowe wydarzenia przywołują jeden z najbardziej burzliwych momentów w historii relacji między Rzymem a Bractwem Kapłańskim Świętego Piusa X. Poprzednie święcenia biskupie bez zgody papieża odbyły się w 1988 roku za pontyfikatu Jana Pawła II. Wówczas arcybiskup Marcel Lefebvre konsekrował czterech biskupów, za co zarówno on, jak i nowo wyświęceni duchowni zostali objęci ekskomuniką.

Reklama

Dzisiejsza konsekracja jest pierwszą od tamtych wydarzeń i może oznaczać początek nowego etapu napięć między Watykanem a środowiskami tradycjonalistycznymi.

Do sprawy odniósł się również były prefekt Kongregacji Nauki Wiary kard. Gerhard Ludwig Mueller. W rozmowie z włoskim dziennikiem „Corriere della Sera” ocenił, że lefebryści „trzymają się własnej ideologii” i nie mogą stawiać się ponad papieżem, biskupami oraz soborami.

– Nie może być tak, że jakaś grupa katolików uważa się za jedyną strażniczkę prawdy katolickiej. Paradoksalnie są dziś bardziej protestanccy niż sami protestanci, którzy w Europie pozostają bliżej papieża niż oni – stwierdził kardynał.

Źródło: PAP
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama