Tegoroczne lato ma być cieplejsze od średniej wieloletniej, ale nie oznacza to stabilnej, słonecznej pogody przez całe wakacje. Z najnowszych prognoz IMGW wynika, że czekają nas okresy gorąca, lokalne burze, gwałtowne opady i chwilowe ochłodzenia. Synoptycy zwracają też uwagę na suszę hydrologiczną oraz ryzyko podtopień po nawalnych deszczach.
Prognozy sezonowe IMGW wskazują, że lato 2026 roku będzie cieplejsze od normy klimatycznej. Nie oznacza to jednak, że przez całe wakacje utrzyma się nieprzerwana fala gorąca i rekordowe temperatury.
Według synoptyków bardziej prawdopodobny jest dynamiczny przebieg pogody. Okresy wysokich temperatur mają przeplatać się z burzami, frontami atmosferycznymi i krótszymi ochłodzeniami.
„Tegoroczne lato ma być cieplejsze od średniej wieloletniej, dynamiczne, z przeplataniem się okresów gorących, burzowych i chwilowo chłodniejszych” – przekazała rzeczniczka IMGW Agnieszka Prasek.
Reklama
To oznacza, że wakacyjna pogoda może być zmienna. Po dniach z temperaturami typowo letnimi lub upalnymi mogą przychodzić gwałtowne załamania pogody, silniejsze opady i burze.
Największą zmianę widać w prognozach na lipiec. Jeszcze wcześniejsze wyliczenia sugerowały, że w całym kraju będzie cieplej niż zwykle. Aktualne dane pokazują jednak wyraźniejszy podział Polski.
Najcieplej względem normy ma być przede wszystkim na południu kraju oraz na ziemi łódzkiej. To tam częściej mogą pojawiać się dni gorące i upalne, z temperaturami przekraczającymi 30 stopni Celsjusza.
Na północy kraju prawdopodobieństwo dużych anomalii jest mniejsze. Tam temperatury częściej mogą utrzymywać się w pobliżu typowych wartości dla lipca. Opady w skali miesiąca mają być umiarkowane i bez większych odchyleń od normy, choć lokalnie nie można wykluczyć burz i intensywnych deszczów.
W sierpniu prognozy są bardziej jednoznaczne. Według IMGW średnia miesięczna temperatura w całej Polsce najprawdopodobniej będzie powyżej normy wieloletniej z lat 1991–2020.
W praktyce może to oznaczać wiele dni z temperaturami w granicach 25–30 stopni Celsjusza, a miejscami także więcej. Nadal jednak nie będzie to gwarancja spokojnej pogody. Wraz z wysoką temperaturą mogą pojawiać się burze, ulewy i lokalnie silniejsze zjawiska atmosferyczne.
Miesięczna suma opadów w sierpniu ma mieścić się w normie. Synoptycy podkreślają jednak, że prognoza sezonowa nie wskazuje pogody na konkretne dni, lecz pokazuje najbardziej prawdopodobny przebieg całego miesiąca.
Z długoterminowych analiz wynika, że opady latem mają mieścić się w normie lub lokalnie być niższe od normy. W połączeniu z wysokimi temperaturami może to sprzyjać utrzymywaniu się suchego tła pogodowego.
IMGW zwraca uwagę na suszę hydrologiczną trwającą od początku roku. Opadów było niewiele, a gdy występowały, często miały charakter gwałtowny. To ważne, ponieważ wysuszona gleba gorzej przyjmuje wodę. Przy intensywnych opadach deszcz zamiast wsiąkać, może szybko spływać po powierzchni.
Szczególnie narażone są miasta. W czasie nawalnych opadów może dochodzić do lokalnych podtopień, mimo że ogólny bilans opadów w sezonie pozostanie niski lub przeciętny.
Synoptycy wskazują, że jednym z najważniejszych czynników dla pogody w Polsce będzie wskaźnik NAO, czyli oscylacja północnoatlantycka. Opisuje on różnice ciśnienia między Wyżem Azorskim a Niżem Islandzkim.
W fazie dodatniej do Europy częściej napływa powietrze znad Atlantyku. Sprzyja to przechodzeniu frontów atmosferycznych, dynamicznej pogodzie i większej liczbie gwałtownych zjawisk. W fazie ujemnej częściej pojawiają się blokady wyżowe, które mogą prowadzić do dłuższych okresów upałów.
IMGW zaznacza, że NAO jest bardzo zmienny i może przechodzić z jednej fazy w drugą w ciągu kilku dni lub tygodni. To właśnie od tego zależeć będzie, czy lato częściej będzie burzowe i dynamiczne, czy bardziej stabilne i upalne.
W analizach pojawia się również temat El Nino, czyli zjawiska związanego z ociepleniem wód Pacyfiku. Może ono wpływać na globalną cyrkulację atmosferyczną i podnosić tło temperatury na świecie.
IMGW zastrzega jednak, że wpływ El Nino na Europę jest pośredni. Nie można więc na tej podstawie jednoznacznie przesądzać, czy w Polsce wystąpi konkretna fala upałów albo jak długo potrwa gorący okres.
Dla naszego regionu większe znaczenie mają układy ciśnienia nad Atlantykiem i Europą, położenie frontów atmosferycznych oraz lokalne warunki sprzyjające burzom.
IMGW przypomina, że prognozy sezonowe różnią się od klasycznych prognoz pogody. Nie pokazują temperatury i opadów dla konkretnego dnia, lecz określają, czy cały miesiąc ma większą szansę być cieplejszy, chłodniejszy, suchszy lub bardziej wilgotny niż wynika z normy wieloletniej.
Normą jest tu okres 1991–2020. Oznaczenie „powyżej normy” nie oznacza codziennego upału, a „w normie” nie wyklucza ani krótkiej fali gorąca, ani kilku chłodniejszych dni.
Instytut podkreśla, że prognozy długoterminowe mają charakter orientacyjny i eksperymentalny. Są obarczone niepewnością, ponieważ pogoda w długim okresie może zostać zaburzona przez lokalne, nagłe zjawiska.
Według prognoz wysokie temperatury mogą utrzymać się także we wrześniu. Ten miesiąc ma przynieść kontynuację ciepłego okresu, a w wielu regionach temperatura może być wyższa niż zwykle.
Większa zmiana możliwa jest dopiero w październiku, gdy temperatury mają wrócić bliżej przeciętnych wartości dla tej części roku. Na razie jednak najważniejszy sygnał z prognoz jest jasny: lato będzie cieplejsze od normy, ale jego przebieg może być daleki od spokojnego.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze