Prezydent Karol Nawrocki zamierza odebrać Wołodymyrowi Zełenskiemu Order Orła Białego za to, że prezydent Ukrainy nadał jednej z ukraińskich jednostek walczących na Ukrainie imię „Bohaterów UPA”. Przeciwnicy prezydenta - w tym szef MSZ Radosław Sikorski - teraz do uderzania w głowę państwa w tej sprawie używają przypadku… byłego kanclerza Niemiec Gerharda Schroedera.
Premier Donald Tusk początkowo uznał inicjatywę prezydenta Karola Nawrockiego dotyczącą odebrania Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego za „niepokojący krok”, by później - zapewne po zapoznaniu się z sondażami w tej sprawie - uznać tę inicjatywę za „zrozumiałą”. Dziś z kolei Tusk już domaga się od polskiego prezydenta, by porozmawiał z Wołodymyrem Zełenskim, gdyż „dyplomacja nie przyniosła żadnych efektów”. Ta sytuacja pokazuje, jak obecna koalicja rządząca ma problem z tą sprawą. Najnowszy sposób torpedowania inicjatywy prezydenta to przywoływanie przypadku byłego kanclerza Niemiec Gerharda Schroedera, który także otrzymał Order Orła Białego, a jak wiadomo później wyszło na jaw, że silnie związał się z Rosją.
Mam nadzieję, że po decyzjach kapituły i prezydenta Karola Nawrockiego nie będzie tak, że b. kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder, który bierze od Putina pieniądze, będzie nadal kawalerem orderu Orła Białego, a ten kto z Putinem walczy, będzie go pozbawiony
Reklama
— napisał na X Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych i wicepremier.
Taką narracje jak ta Sikorskiego zrównał z ziemią Leszek Miller, były premier. Swój wpis zamieścił przed tym obecnego szefa MSZ, ale jest on idealną odpowiedzią na atak Sikorskiego.
Widzę, że biuro propagandy zwolenników banderyzmu w Polsce rozesłało nowe wytyczne. Atakując prezydenta Nawrockiego za zapowiedź odebrania Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego w związku z nadaniem jednostce armii ukraińskiej imienia „Bohaterów UPA”, nakazuje się powoływać na przykład Gerharda Schrödera. „Skoro jemu nikt nie odbiera Orderu Orła Białego, to dlaczego odbierać go Zełenskiemu?” – pytają miłośnicy UPA
Reklama
— napisał na X Leszek Miller.
Różnica jest oczywista. Schröder nigdy nie nadał żadnej jednostce Bundeswehry imienia „Bohaterów Einsatzgruppen”, „Bohaterów SS Totenkopf” ani „Bohaterów SS Leibstandarte Adolf Hitler”. Nie uczestniczył też w państwowej rehabilitacji formacji odpowiedzialnych za zbrodnie wojenne i ludobójstwo
— wyjaśnił były premier.
Jeżeli ktoś nie dostrzega różnicy między Schröderem a honorowaniem sprawców ludobójstwa, to obnaża własną moralną ślepotę. A jeśli tę różnicę dostrzega, lecz udaje, że jej nie ma, to znaczy, że rola adwokata banderyzmu jest dla niego ważniejsza niż elementarna przyzwoitość
Reklama
— zaznaczył Miller.
tekst ukazał się w serwisie wPolityce.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze