Chodzi o cztery tysiące wejściówek, które Narodowe Centrum Sportu podległe ministerstwu kupiło na koncert Madonny na Stadionie Narodowym. Joanna Mucha tłumaczy, że nie ma w tej sprawie żadnej afery.
Jak mówi bilety kupiło nie ministerstwo, a spółka zarządzająca stadionem. Przyznaje jednak, że transakcja była klapą i obwinia za nią poprzedni zarząd NCS. - To chyba jest już dokładnie wskazane. Ludzie, którzy ze mną już nie współpracują i firma, która ze mną już nie współpracuje są dokładnie winni tego, że nieprofesjonalnie zajęli się tym tematem - mówi Joanna Mucha.