Reklama

Moskwa pod presją. Kreml mówi o „nowym etapie” wojny

Po jednym z największych ukraińskich uderzeń dronowych na rosyjską stolicę atmosfera w Moskwie i na Kremlu gwałtownie się zaostrzyła. Władze zapowiadają „regularne, zmasowane odpowiedzi”, a w przestrzeni publicznej pojawiają się coraz bardziej radykalne wezwania do dalszej eskalacji – w tym głosy sugerujące użycie najcięższych środków.

W nocy Ukraina przeprowadziła szeroko zakrojony atak dronowy na cele w Rosji, w tym na Moskwę i jej okolice. Według rosyjskich władz w kierunku stolicy miało lecieć około 180 bezzałogowców. Celem uderzeń była m.in. rafineria ropy w Kapotni, która została trafiona po raz kolejny w krótkim odstępie czasu.

Skala operacji oraz jej zasięg wywołały natychmiastową reakcję rosyjskich władz. Szef MSZ Siergiej Ławrow zapowiedział kontynuację i intensyfikację działań odwetowych. Jak stwierdził, Rosja będzie przeprowadzać „regularne, zmasowane i skoordynowane uderzenia” wymierzone w cele związane z potencjałem wojskowym Ukrainy.

Reklama

W jego ocenie decyzje w tej sprawie mają wynikać z wcześniejszych ustaleń najwyższych władz państwa. Jednocześnie podkreślił, że – jak sugeruje – sama retoryka nie wystarczy, a działania militarne będą kontynuowane.

W przestrzeni publicznej pojawiły się również znacznie bardziej radykalne głosy. Jeden z rosyjskich oligarchów, Konstantin Małofiejew, wzywał do rozważenia użycia broni jądrowej, argumentując to skalą eskalacji konfliktu. Nie jest to stanowisko oficjalne Kremla, jednak wpis wpisuje się w narastającą falę agresywnej retoryki części środowisk prorządowych.

Reklama

Podobny ton reprezentował emerytowany generał i deputowany Dumy Państwowej Andriej Gurulow, który apelował o „bezlitosne uderzenia” i zwiększenie intensywności działań ofensywnych przeciwko Ukrainie. Jego zdaniem priorytetem powinno być zarówno wzmocnienie obrony powietrznej Moskwy, jak i bardziej zdecydowane działania militarne.

Ukraińska strona wskazuje, że działania są odpowiedzią na rosyjskie ataki na własne miasta i infrastrukturę. Prezydent Wołodymyr Zełenski podkreślił, że Ukraina nie dążyła do wojny, ale będzie reagować na każdy kolejny atak. W jednym z wystąpień stwierdził, że jeśli ukraińskie miasta płoną, konsekwencje odczują także rosyjskie.

Reklama

Atak na Moskwę wpisuje się w serię intensyfikujących się działań obu stron konfliktu. W rosyjskich miastach pojawiają się doniesienia o zniszczeniach, rannych oraz problemach z ostrzeganiem ludności. Mieszkańcy części obwodu moskiewskiego relacjonują brak wcześniejszych sygnałów alarmowych i ograniczony dostęp do informacji o zagrożeniu.

Władze lokalne przekonują, że system ostrzegania jest scentralizowany i zależy od decyzji służb federalnych. Jednocześnie nie wszystkie regiony dysponują rozwiniętą infrastrukturą schronów i procedur ewakuacyjnych.

Reklama

W efekcie nocnego ataku Moskwa znalazła się w centrum nie tylko militarnego, ale i politycznego napięcia, które – jak wynika z wypowiedzi rosyjskich polityków – może prowadzić do dalszej eskalacji działań w najbliższym czasie.

Źródło: Gazeta.pl / o2.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama