Reklama

Pięć goli, czerwień i kosmiczny comeback Realu

Niedzielny wieczór w Madrycie przyniósł widowisko, które przypomniało, dlaczego derby stolicy Hiszpanii należą do najbardziej elektryzujących spotkań w Europie. Real Madryt, pod presją po zwycięstwie Barcelony, musiał odpowiedzieć – i odpowiedział w sposób, który kibice zapamiętają na długo. Choć do przerwy przegrywał, ostatecznie pokonał Atletico 3:2. I to mimo gry w dziesiątkę w końcówce.

Mocne otwarcie i zimny prysznic dla Realu

Od pierwszego gwizdka tempo było imponujące. Real ruszył odważnie – już w 3. minucie Dani Carvajal sprawdził czujność Juana Musso, a chwilę później Federico Valverde obił słupek. Atletico nie pozostawało dłużne – Marcos Llorente był bliski zaskoczenia Andrija Łunina, ale ten w ostatniej chwili opanował sytuację.

To jednak gospodarze wydawali się bliżej gola. Aktywny Vinicius Junior szukał swoich okazji, a pressing Realu przynosił efekty. Paradoksalnie to właśnie wtedy, gdy „Królewscy” kontrolowali wydarzenia, cios wyprowadziło Atletico.

Reklama

W 33. minucie akcja gości była podręcznikowa – szybka, kombinacyjna i bezbłędnie wykończona. Giuliano Simeone sprytnie odegrał piętą do Ademoli Lookmana, a ten potężnym strzałem nie dał szans Łuninowi. Santiago Bernabéu na moment zamarło.


Szalona druga połowa i koncert Viniciusa

Po przerwie Real wyszedł na murawę jak odmieniony. Wystarczyło kilka minut, by odwrócić losy spotkania. Najpierw rzut karny – wywalczony przez Brahima Diaza – na gola zamienił Vinicius Junior. Chwilę później fatalny błąd defensywy Atletico wykorzystał Federico Valverde, który pewnym strzałem dał prowadzenie gospodarzom.

Reklama

Gdy wydawało się, że Real przejął pełną kontrolę, Atletico znów pokazało charakter. Nahuel Molina huknął z dystansu w samo okienko, doprowadzając do remisu i przywracając napięcie na trybunach.

Odpowiedź przyszła szybko. Vinicius Junior, mając zbyt wiele przestrzeni przed polem karnym, oddał precyzyjny strzał, który przesądził o losach meczu. Brazylijczyk był bezsprzecznie bohaterem wieczoru.


Czerwona kartka i nerwowa końcówka

W 77. minucie sytuacja ponownie się skomplikowała – Federico Valverde wyleciał z boiska za ostry faul na Alexie Baenie. Decyzja sędziego wywołała sporo kontrowersji, a Real musiał bronić prowadzenia w osłabieniu.

Reklama

Atletico rzuciło wszystkie siły do ataku. Najbliżej wyrównania był Julian Alvarez, którego strzał zatrzymał się na słupku. Chwilę później Musso uratował swój zespół po groźnym uderzeniu z rzutu wolnego.

Mimo naporu rywali, Real zachował zimną krew. Do końca kontrolował wydarzenia i dowiózł zwycięstwo, które pozwala mu utrzymać kontakt z Barceloną w tabeli. Atletico natomiast na przerwę reprezentacyjną schodzi poza podium.

Źródło: sportowefakty.wp.pl Zdj. PAP Aktualizacja: 24/03/2026 14:36
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama