To miał być zwykły, krajowy przelot w Indiach, ale w powietrzu doszło do dramatycznej walki o czas. Na pokładzie samolotu lecącego z Dżajpuru do Bengaluru gwałtownie pogorszył się stan zdrowia rocznego dziecka. Kapitan poprosił kontrolę ruchu lotniczego o pilną zgodę na awaryjne lądowanie, a na pokładzie rozpoczęto akcję ratunkową. Mimo szybkiej decyzji i pomocy lekarzy życia chłopca nie udało się uratować.
Do zdarzenia doszło we wtorek wieczorem podczas rejsu realizowanego przez Air India Express. Rodzice poinformowali załogę, że ich roczne dziecko czuje się coraz gorzej, a sytuacja szybko stała się krytyczna. W pewnym momencie – na niecałą godzinę przed planowanym lądowaniem w Bengaluru – pilot nawiązał łączność z kontrolą lotniska w Indore, prosząc o możliwość awaryjnego lądowania z powodu zagrożenia życia.
W trakcie lotu rozpoczęły się dramatyczne sceny. Jak wynika z przekazywanych informacji, na pokładzie znajdował się zespół lekarzy, który przystąpił do udzielania pomocy i prowadził resuscytację krążeniowo-oddechową. Potwierdzono też, że chłopiec podróżował z rodzicami i starszym bratem.
Po przyziemieniu w Indore dziecko zostało przewiezione karetką do szpitala położonego niedaleko lotniska. Mimo podjętych działań chłopiec zmarł w trakcie transportu.
Według ustaleń opisywanych w relacjach, dziecko miało źle się czuć już przed wejściem na pokład w Dżajpurze, a w czasie lotu jego stan dalej się pogorszył i pojawiły się nagłe problemy z oddychaniem. Na tym etapie nie wskazano jednoznacznej przyczyny tragedii.
red.
oprac.al
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze