Jacek Sasin nie kryje oburzenia po decyzji Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. W rozmowie z RMF FM były wicepremier stwierdził, że samo odebranie prezydentowi Ukrainy Orderu Orła Białego nie rozwiąże problemu. Polityk PiS wezwał do prowadzenia wobec Kijowa polityki opartej na „twardym realizmie” i zapowiedział, że jego zdaniem Polska powinna ograniczyć część przywilejów przysługujących obywatelom Ukrainy.
Napięcia wokół polsko-ukraińskich relacji ponownie wywołały gorącą debatę. Tym razem powodem stała się decyzja prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. Do sprawy odniósł się w rozmowie z RMF FM były wicepremier i polityk PiS Jacek Sasin.
Zdaniem Sasina reakcja Polski nie powinna ograniczać się wyłącznie do symbolicznych gestów. Polityk ocenił, że ewentualne odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego byłoby niewystarczające.
W rozmowie podkreślał, że kwestie historyczne pozostają niezwykle ważne dla Polaków, a wszelkie działania związane z upamiętnianiem formacji odpowiedzialnych za zbrodnie na Polakach są odbierane jako prowokacyjne. Według niego Ukraina powinna uwzględniać polską wrażliwość historyczną, szczególnie biorąc pod uwagę wsparcie, jakiego Polska udzieliła sąsiadowi po rosyjskiej inwazji.
Jednocześnie były wicepremier zaznaczył, że mimo krytyki wobec władz w Kijowie, Polska nadal ma interes w tym, aby Ukraina skutecznie broniła się przed rosyjską agresją.
– Walka Ukrainy z Rosją leży również w interesie Polski – przekonywał Sasin w RMF FM, przypominając o roli naszego kraju jako jednego z najważniejszych sojuszników Ukrainy na arenie międzynarodowej.
Polityk PiS opowiedział się jednak za bardziej pragmatycznym podejściem do relacji między oboma państwami. Jak stwierdził, współpraca powinna opierać się przede wszystkim na interesie narodowym Polski, bez sentymentów i wyjątkowego traktowania.
W tym kontekście zaproponował także ograniczenie części udogodnień, z których korzystają obecnie obywatele Ukrainy mieszkający w Polsce. Wśród przykładów wymienił przepisy dotyczące rejestracji samochodów czy uznawania uprawnień do kierowania pojazdami.
Podczas rozmowy pojawiły się również inne tematy polityczne. Sasin odniósł się m.in. do sytuacji w Krakowie po referendum odwołującym prezydenta miasta, wskazując, że jego osobistym faworytem w ewentualnych wyborach byłby Michał Drewnicki. Krytycznie wypowiedział się także o Konfederacji, zarzucając jej niejednoznaczność w kwestii przyszłej współpracy politycznej.
Były wicepremier poruszył ponadto temat transkrypcji zagranicznych aktów małżeństw jednopłciowych. Zapowiedział, że w przypadku powrotu PiS do władzy takie decyzje administracyjne nie byłyby uznawane, argumentując, że pozostają one w sprzeczności z zapisami polskiej konstytucji.
Największe emocje wzbudziły jednak jego słowa dotyczące Ukrainy. Wypowiedzi Sasina pokazują, że spór o pamięć historyczną i wzajemne oczekiwania w relacjach polsko-ukraińskich pozostają jednym z najbardziej drażliwych tematów w krajowej polityce.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
i pomyśleć że politycy PiS-u jeszcze nie tak dawno pod niebiosa wychwalali wyczyny ukrowego pajaca zwanego prezydentem przyznając najwyższe polskie odznaczenie i po cichu podpisując tajny układ z ukrami o bezwarunkowej pomocy dla nich , codziennie nakręcając spiralę tragedii jaka dzieje się tam
już widzę jak Zełenski drży ze strachu po tak groźnych zapowiedziach polskojęzycznych popychadeł zwane politykami
politycy PiS-u szybko w czas zauważyli że ukry cały czas plują w twarz Polakom , których ukry traktują jak dojną krowę a którą po wydojeniu szybko zmienią na inną krowę
i pomyśleć że politycy PiS-u jeszcze nie tak dawno pod niebiosa wychwalali wyczyny ukrowego pajaca zwanego prezydentem przyznając najwyższe polskie odznaczenie i po cichu podpisując tajny układ z ukrami o bezwarunkowej pomocy dla nich , codziennie nakręcając spiralę tragedii jaka dzieje się tam
już widzę jak Zełenski drży ze strachu po tak groźnych zapowiedziach polskojęzycznych popychadeł zwane politykami
politycy PiS-u szybko w czas zauważyli że ukry cały czas plują w twarz Polakom , których ukry traktują jak dojną krowę a którą po wydojeniu szybko zmienią na inną krowę