Już pisaliśmy, że zmiany w karaniu kierowców tak, ale rozsądne. Kiedyś próbował PiS i przegrał wybory. Wygląda na to, że jednak KO też chce zaryzykować przegraną. Obłudy walki o bezpieczeństwo na drodze ciąg dalszy. A gdzie budowa świateł w uczęszczanych drogach w miastach, aby bezpiecznie kierować ruchem, kiedy zabezpieczenie przed gwałtownym wtargnięciem pieszych i hulajnóg na jezdnię w momencie, gdy na pasach jest już samochód? Kiedy koniec zabierania każdego skrawka, gdzie do tej pory parkowały samochody i zabraniania parkowania w prawie każdym możliwym miejscach miastach? Dlaczego samorządy i rząd kompletnie ignoruje od lat budowę parkingów na osiedlach, skutkiem czego jest totalny brak miejsc do parkowania? Ze swych obowiązków względem kierowców rządzący poza budową autostrad kompletnie się nie przejmują dzisiaj, jedynie w sferze jeszcze większego karania kierowców. A kiedy kierowcy będą mogli wystawiać mandaty i punkty karne tym, co mają obowiązek zapewnić bezpieczne drogi i parkingi i chodniki, a lekceważą to? Konstytucja mówi o równości, to dlaczego w tej „grze” tylko kierowcy mają być bardzo surowo karani za swoje wykroczenia, a osoby odpowiedzialne za projekty i stan infrastruktury nie? Gdzie równouprawnienie podmiotów?
Sejm debatował w piątek o stanie bezpieczeństwa ruchu drogowego i działaniach realizowanych w tym zakresie w 2023 r. Minister infrastruktury zapowiedział zaostrzenie przepisów m.in. brak możliwości kasowania punktów karnych za najcięższe wykroczenia oraz zabieranie prawa jazdy na stałe w określonych przypadkach.