Reklama

Śmierć przed dyskoteką. Jest wyrok w tej sprawie

Po kilku latach od tragedii przed dyskoteką w Lubaniu zapadł wyrok w sprawie ochroniarza oskarżonego po śmierci 32-letniego mężczyzny. Sąd w Jeleniej Górze uznał, że doszło do przekroczenia granic obrony koniecznej i wymierzył Przemysławowi J. karę pięciu lat pozbawienia wolności. Wyrok nie jest prawomocny, a bliscy zmarłego już zapowiadają dalszą walkę o surowsze rozstrzygnięcie.

Do zdarzenia doszło w nocy z 16 na 17 października 2021 roku przed lokalem w Lubaniu na Dolnym Śląsku. 32-letni Tomasz bawił się wcześniej ze znajomymi. Z ustaleń sądu wynika, że przed dyskoteką doszło do szarpaniny między nim a ochroniarzem. Mężczyzna miał uderzyć pracownika ochrony w twarz, a ten odpowiedział dwoma ciosami. Tomasz upadł, zdołał się jeszcze podnieść, po czym przewrócił się ponownie. Został zabrany do szpitala, ale jego życia nie udało się uratować. 

Przemysław J. odpowiadał przed sądem za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu ze skutkiem śmiertelnym. W trakcie procesu nie przyznał się do winy. Utrzymywał, że próbował opanować sytuację przed klubem i nie chciał wyrządzić Tomaszowi krzywdy. Istotnym elementem sprawy były także wyniki badań toksykologicznych, które wykazały, że ochroniarz w czasie zdarzenia był pod wpływem środków odurzających. 

Reklama

Przełom nastąpił pod koniec procesu. Jeszcze przed ogłoszeniem wyroku sąd zasygnalizował możliwość zmiany kwalifikacji prawnej czynu i rozważenia, czy oskarżony działał w warunkach przekroczenia granic obrony koniecznej. Ostatecznie właśnie taką ocenę przyjął Sąd Okręgowy w Jeleniej Górze. Przemysław J. został skazany na pięć lat więzienia za przekroczenie granic obrony koniecznej i spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego skutkiem była śmierć pokrzywdzonego. Na poczet kary zaliczono mu także czas spędzony w areszcie tymczasowym. 

W ustnym uzasadnieniu sędzia Paweł Wyrzykowski zaznaczył, że „czasami sytuacje nie są czarno-białe i ta taka była”. Taka ocena sądu wywołała natychmiastową reakcję rodziny zmarłego. Bliscy Tomasza nie ukrywają rozczarowania i podkreślają, że nie zgadzają się z tezą o obronie koniecznej. Według relacji przywoływanych po ogłoszeniu wyroku rodzina zapowiada apelację. 

Reklama

Sprawa od początku budziła silne emocje nie tylko ze względu na tragiczny finał, ale też na przebieg samego zajścia i późniejsze decyzje procesowe. Już wcześniej sąd uchylił tymczasowy areszt wobec oskarżonego, wskazując na konieczność rozważenia, czy mógł on działać właśnie w warunkach obrony koniecznej. Czwartkowy wyrok nie kończy więc tego postępowania definitywnie. Na dziś wiadomo jedno: po latach od śmierci 32-latka zapadło pierwsze rozstrzygnięcie, które najpewniej będzie jeszcze przedmiotem dalszego sporu przed sądem wyższej instancji.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama