Wypowiedź premiera Donalda Tuska o tym, że Polska nie powinna „podbierać” amerykańskich żołnierzy z Niemiec, wywołała ostrą reakcję polityczną. W ocenie wielu komentatorów był to sygnał, że rząd w kluczowej sprawie bezpieczeństwa stawia relacje z Berlinem ponad własnym interesem strategicznym.
Premier podkreślił, że relokacja wojsk to „delikatna sprawa” i nie powinna naruszać „solidarności europejskiej”. W praktyce oznacza to brak gotowości do aktywnego zabiegania o zwiększenie obecności wojsk USA w Polsce — nawet w sytuacji, gdy część z nich może zostać wycofana z Niemiec.
Po fali krytyki rzecznik rządu Adam Szłapka próbował złagodzić wydźwięk tej wypowiedzi. Zapewnił, że Polska chce zwiększać obecność wojsk amerykańskich, ale nie poprzez ich „przesuwanie” z innych krajów.
Dla krytyków to jednak jedynie korekta komunikacyjna — bez zmiany istoty stanowiska rządu.
Politycy opozycji niemal jednomyślnie wskazują, że wypowiedź Tuska odwraca naturalne priorytety państwa.
Były premier Mateusz Morawiecki ocenia, że Polska stoi przed wyjątkową szansą na wzmocnienie bezpieczeństwa i powinna zrobić wszystko, by przyciągnąć amerykańskie wojska. W jego narracji rezygnacja z takiej możliwości to poważny błąd strategiczny.
Prezydent Andrzej Duda interpretuje stanowisko rządu jako podporządkowanie się interesom Niemiec, sugerując, że bezpieczeństwo Polski zeszło na dalszy plan.
Podobnie Jarosław Kaczyński wskazuje, że zwiększenie obecności USA w Polsce ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa, a powściągliwość rządu jest trudna do uzasadnienia.
W mediach społecznościowych dominował jeden przekaz: rząd — zdaniem krytyków — bardziej troszczy się o komfort Niemiec niż o własne bezpieczeństwo.
Marcin Przydacz zwracał uwagę, że trudno zrozumieć sytuację, w której interes innego państwa ma pierwszeństwo przed interesem Polski.
Jacek Sasin wskazywał, że argument o „solidarności europejskiej” jest wykorzystywany wybiórczo — i w tym przypadku prowadzi do ograniczania polskich możliwości.
Marlena Maląg podkreślała z kolei, że przekaz rządu jest nie tylko kontrowersyjny, ale też niespójny i trudny do obrony.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze