Reklama

Szpital bez KPO

02/09/2025 09:29

Bytomskie placówki medyczne liczyły, że środki z Krajowego Planu Odbudowy przyspieszą modernizację i poprawią dostęp do leczenia onkologicznego. Ostatecznie jednak żaden z lokalnych projektów nie otrzymał wsparcia, co wywołało gorącą debatę o priorytetach państwa i realnych potrzebach pacjentów.

Bytom - miasto, które płaci zdrowiem

Bytom to jedno z tych miejsc, gdzie ciężka praca w górnictwie i hutnictwie przez lata odciskała swoje piętno na zdrowiu mieszkańców. Wysoka zachorowalność na nowotwory od dawna jest tu dramatycznym problemem, a lokalne szpitale – mimo skromnych środków i budynków pamiętających jeszcze przełom XIX i XX wieku – codziennie ratują życie setek pacjentów. Nic więc dziwnego, że właśnie te placówki złożyły wnioski o środki z KPO, chcąc unowocześnić sprzęt, zmodernizować bloki operacyjne i poprawić dostęp do diagnostyki.

Obietnice kontra rzeczywistość


Rezultat? Szpital nr 1, choć jego wniosek przeszedł pozytywną ocenę, trafił tylko na listę rezerwową. Szpitale nr 2 i nr 4 – mimo ogromnych potrzeb – nie dostały nic, bo ich projekty odrzucono. Łącznie blisko 130 milionów złotych, które mogły zostać przeznaczone na leczenie chorych na raka, przepadły.

Brak finansowania to w praktyce spowolnienie planowanych modernizacji, trudniejsza droga do nowych technologii i dłuższe kolejki do kluczowych procedur. Mieszkańcy regionu – a zwłaszcza pacjenci onkologiczni – słyszą kolejne deklaracje o konieczności wzmacniania onkologii, tymczasem w Bytomiu musi wystarczyć to, co już jest.

Głosy z Bytomia i spór o priorytety

Decyzje władz spotkały się z ostrą reakcją części lokalnych polityków i samorządowców. Padają zarzuty o marginalizowanie Śląska i o pomijanie realnych potrzeb zwykłych pacjentów. Z drugiej strony padają wyjaśnienia, że alokacja środków jest ograniczona i nie wszystkie pozytywnie ocenione projekty mogą zostać zrealizowane. Niezmienna pozostaje stawka: zdrowie i bezpieczeństwo chorych.

Pieniądze na leczenie czy na wysokie pensje?

Szpitale skarżą się, że nie otrzymał środków z KPO, które bez wątpienia byłyby potrzebne i które – w opinii wielu – powinny zostać przeznaczone na zdrowie obywateli. Trudno wyobrazić sobie bardziej uzasadniony cel wydatkowania publicznych pieniędzy niż modernizacja oddziałów onkologicznych. Pojawia się jednak zasadnicze pytanie: czy te fundusze rzeczywiście trafiłyby na poprawę jakości leczenia, czy też zostałyby wykorzystane na pokrycie wygórowanych – jak na polskie realia – kontraktów dla niektórych lekarzy, sięgających nawet 50–70 tys. zł miesięcznie?

Coraz częściej podnoszone są głosy, że państwo powinno w pierwszej kolejności uporządkować system wynagrodzeń i wyeliminować patologie związane z „kominami płacowymi”, ustalanymi często w bezpośrednich negocjacjach między lekarzami a dyrekcją szpitali zadłużonych po uszy. Dopiero wówczas środki z KPO mogłyby w pełni służyć temu, czemu powinny – poprawie opieki nad pacjentami.

Mieszkańcy Bytomia wciąż czekają na decyzję rządu Donalda Tuska i liczą, że problem nierównego traktowania oraz niekontrolowanych wynagrodzeń w publicznej służbie zdrowia zostanie wreszcie rozwiązany.



Źródło: niezależna.pl
Reklama

Reklama

Wideo wm.pl




Reklama