Dramatyczne zdarzenie w gminie Pawłowiczki na Opolszczyźnie. Dwa owczarki niemieckie wydostały się z posesji i zaatakowały 9-letniego chłopca jadącego na rowerze. Dziecko z ranami rąk, nóg i głowy zostało przetransportowane do szpitala śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Sprawę wyjaśnia policja.
Do zdarzenia doszło w piątek, 26 czerwca, w jednej z miejscowości w gminie Pawłowiczki w powiecie kędzierzyńsko-kozielskim. Według ustaleń policji 9-letni chłopiec jechał na rowerze, gdy został zaatakowany przez dwa owczarki niemieckie.
Zwierzęta miały wcześniej wydostać się z kojca. Stało się to w chwili, gdy 25-letnia kobieta weszła do środka, aby dać psom wodę. Następnie psy wybiegły przez otwartą bramę poza teren posesji i zaatakowały dziecko.
9-latek doznał obrażeń rąk, nóg i głowy. Na miejsce wezwano służby ratunkowe, w tym śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Chłopiec został przetransportowany do szpitala, gdzie pozostaje pod opieką lekarzy.
Policja nie przekazuje szczegółowych informacji o aktualnym stanie dziecka. Wiadomo jedynie, że wymagało ono hospitalizacji i dalszej opieki medycznej.
Pomocy medycznej potrzebowała także 25-latka, która po ataku próbowała odciągnąć psy od chłopca. Kobieta była w ciąży, a zdarzenie wywołało u niej silny stres. Na miejsce wezwano karetkę pogotowia, a kobieta została przewieziona do szpitala.
„Kobieta była w ciąży. Zdarzenie spowodowało u niej wysoki stres. Została wezwana karetka pogotowia i kobieta trafiła do szpitala” — przekazała mł. asp. Klaudia Tokarczyk, rzeczniczka policji w Kędzierzynie-Koźlu.
Reklama
Z dotychczasowych informacji wynika, że psy były szczepione i pozostawały pod opieką weterynaryjną. Po zdarzeniu zwierzęta zostały objęte obserwacją.
Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Kędzierzynie-Koźlu wyjaśniają dokładne okoliczności ataku. Funkcjonariusze ustalają między innymi, czy osoby odpowiedzialne za psy zachowały wymagane środki ostrożności.
Zgodnie z przepisami, za niezachowanie zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia grozi kara ograniczenia wolności, grzywna do 1000 złotych albo nagana.
Na tym etapie policja nie informuje o decyzjach procesowych wobec właściciela lub opiekuna psów. Sprawa pozostaje w toku, a dalsze ustalenia będą zależały od czynności prowadzonych przez funkcjonariuszy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze