Białoruskie władze przekazały Polsce informację o rzekomych przygotowaniach do zamachu terrorystycznego na terytorium naszego kraju. Według Mińska celem ataku miałyby być niepełnoletnie dzieci białoruskiej aktywistki mieszkającej w Polsce. Polskie służby nie potwierdzają tych doniesień, ale zapewniają, że żadna informacja o możliwym zagrożeniu nie jest bagatelizowana.
Białoruskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało w czwartek, 23 lipca, o spotkaniu z chargé d'affaires Polski na Białorusi Krzysztofem Ożanną. Podczas rozmowy strona białoruska miała przekazać informacje uzyskane od tamtejszych organów ścigania w ramach współpracy dotyczącej zwalczania przestępczości.
Według komunikatu Mińska chodzi o możliwość przeprowadzenia zamachu terrorystycznego na terenie Polski. Białoruskie władze twierdzą, że za jego przygotowaniem ma stać osoba obecnie przebywająca w naszym kraju, która wcześniej została skazana na Białorusi na podstawie kilku artykułów tamtejszego kodeksu karnego.
Białoruski resort nie podał do publicznej wiadomości nazwiska tej osoby ani szczegółów dotyczących zarzucanych jej wcześniej przestępstw.
Według wersji przedstawionej przez stronę białoruską osoba podejrzewana o przygotowywanie ataku została niedawno pozbawiona przez polskie władze dodatkowej ochrony oraz prawa pobytu w Polsce.
Mińsk twierdzi, że planowany zamach miałby być wymierzony w niepełnoletnie dzieci białoruskiej aktywistki mieszkającej w Polsce. Motywem miałaby być zemsta za – zdaniem potencjalnego sprawcy – niewystarczające działania kobiety na rzecz zachowania przez niego wcześniejszego statusu w Polsce. Są to na obecnym etapie wyłącznie informacje przekazane przez władze Białorusi i nie zostały one publicznie potwierdzone przez stronę polską.
Białoruski MSZ zadeklarował jednocześnie gotowość przekazania dodatkowych informacji odpowiednim polskim służbom, jeżeli pojawi się taka potrzeba.
Do sprawy odniósł się rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński. Nie potwierdził szczegółów przedstawionych przez Mińsk ani nie poinformował, jakie czynności zostały lub mogą zostać podjęte w związku z przekazaną informacją.
– Polskie służby nigdy nie bagatelizują żadnego niepokojącego sygnału – zapewnił Jacek Dobrzyński.
Rzecznik podkreślił, że informacje o potencjalnych zagrożeniach są traktowane „z należytą powagą i stanowczością”. Zaznaczył przy tym, że służby specjalne na tym etapie postępowania nie informują publicznie, czy podejmują działania operacyjne i na czym mogłyby one polegać.
Na razie nie poinformowano, gdzie miałoby dojść do ewentualnego ataku, kiedy miałby on zostać przeprowadzony ani w jaki sposób. Nie podano również danych białoruskiej aktywistki ani jej dzieci.
Brakuje też publicznego potwierdzenia przez polskie służby, że opisane przez stronę białoruską przygotowania do zamachu rzeczywiście mają miejsce. Oficjalne stanowisko Warszawy ogranicza się obecnie do zapewnienia, że każda informacja dotycząca potencjalnego zagrożenia jest analizowana, natomiast szczegóły pracy służb pozostają niejawne.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze