Rosyjskie władze wprowadzają kolejne rozwiązania prawne, które mogą ułatwić zwiększenie liczebności armii oraz działanie państwa w warunkach mobilizacji i stanu wojennego. Analitycy Instytutu Studiów nad Wojną oceniają, że Kreml przygotowuje się na różne scenariusze dalszej eskalacji wojny przeciwko Ukrainie. Nie ma jednak potwierdzenia, że decyzja o kolejnym masowym poborze już zapadła.
Jednym z sygnałów wskazywanych przez analityków są przepisy przyjęte 22 lipca przez rosyjską Dumę Państwową. Deputowani rozszerzyli katalog osób z niewygaszoną lub niezatartą karalnością, które w okresie mobilizacji, stanu wojennego albo wojny będą mogły podpisać kontrakt z ministerstwem obrony.
Nowe regulacje obejmują między innymi osoby skazane za udział w zorganizowanych grupach przestępczych i bandach, przemyt narkotyków, broni lub materiałów jądrowych, a także niektóre przestępstwa dotyczące infrastruktury krytycznej. Projekt został przyjęty przez Dumę w trzech czytaniach. Rosyjskie ministerstwo obrony argumentowało, że zmiany powiększą grupę potencjalnych kandydatów do służby i ułatwią realizację planów uzupełniania armii.
Kolejnym elementem przygotowań jest projekt zmian w zasadach obrony cywilnej Rosgwardii, czyli formacji odpowiedzialnej między innymi za bezpieczeństwo wewnętrzne i ochronę porządku publicznego. W dokumentach ma pojawić się bezpośrednie odniesienie do zagrożeń występujących podczas mobilizacji, obowiązywania stanu wojennego oraz wojny.
Projekt przewiduje wcześniejsze przygotowywanie personelu, obiektów i mienia formacji do działania w takich warunkach. Rozszerzone mają zostać także procedury ewakuacyjne. Obecnie odnoszą się one głównie do cywilnych pracowników i członków ich rodzin, natomiast po zmianach mają objąć również żołnierzy i funkcjonariuszy Rosgwardii.
Analitycy podkreślają, że sama aktualizacja przepisów nie jest równoznaczna z podjęciem decyzji o mobilizacji. Może jednak oznaczać, że rosyjskie instytucje przygotowują procedury potrzebne w przypadku jej ogłoszenia oraz możliwych protestów społecznych.
Rosyjskie władze już wcześniej rozszerzały możliwość wykorzystywania rezerw osobowych. W 2025 roku przygotowano przepisy pozwalające kierować osoby należące do mobilizacyjnej rezerwy do wykonywania zadań podczas konfliktów zbrojnych, operacji antyterrorystycznych oraz działań rosyjskich wojsk poza granicami państwa bez konieczności ogłaszania powszechnej mobilizacji.
Według ISW takie rozwiązania mogą zostać wykorzystane do stopniowego powiększania sił zbrojnych, bez jednorazowego ogłaszania masowego poboru, który mógłby wywołać silną reakcję społeczną.
Problemem rosyjskiej armii jest malejąca liczba osób dobrowolnie podpisujących kontrakty. Z analiz opartych na danych dotyczących wypłat rekrutacyjnych wynika, że w pierwszym kwartale 2026 roku do wojska trafiało około 800–1000 nowych kontraktowych żołnierzy dziennie. Był to najniższy poziom od trzech lat i spadek o około jedną piątą w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku.
Od stycznia do marca federalne premie za podpisanie kontraktu wypłacono około 71,2 tys. osób. Dotychczas Kreml starał się uzupełniać straty przede wszystkim dzięki wysokim wynagrodzeniom, jednorazowym premiom, świadczeniom dla rodzin oraz werbunkowi w zakładach karnych i wśród cudzoziemców.
Źródła zbliżone do Kremla przekazały Reutersowi, że Władimir Putin zamierza kontynuować działania wojenne i może zdecydować się na eskalację, ponieważ nadal chce opanować pozostałą część Donbasu. Część zachodnich ekspertów ocenia, że osiągnięcie takiego celu może wymagać zwiększenia liczby żołnierzy poprzez obowiązkowy pobór.
We wrześniu 2022 roku Władimir Putin ogłosił częściową mobilizację. Rosyjskie ministerstwo obrony informowało wówczas o powołaniu około 300 tys. rezerwistów. Decyzja doprowadziła do protestów, problemów organizacyjnych w punktach poboru oraz masowego wyjazdu Rosjan obawiających się skierowania na front.
Od tamtej pory władze unikały ogłaszania kolejnej oficjalnej fali, stawiając na nabór kontraktowy i coraz wyższe świadczenia finansowe. Mobilizacja pozostaje społecznie niepopularna, dlatego – zdaniem ISW – ewentualnej decyzji mogą towarzyszyć działania służące ograniczeniu protestów i wzmocnieniu kontroli wewnętrznej.
Niezależne rosyjskie media informowały, że przedstawiciele administracji słyszeli o rozważanym poborze jesienią 2026 roku, po wyborach do Dumy. Ich rozmówcy zastrzegali jednak, że ostateczna decyzja nie została podjęta. Pojawiające się w kanałach na Telegramie informacje o konkretnym październikowym terminie oraz liczbie nawet 1,2 mln osób nie zostały wiarygodnie potwierdzone.
Instytut Studiów nad Wojną ocenia, że rosyjskie władze „wydają się przygotowywać warunki” do formalnej mobilizacji i ewentualnego rozszerzenia stanu wojennego. Analitycy zaznaczają jednak, że decyzja będzie zależała od sytuacji na froncie, poziomu strat, tempa rekrutacji oraz oceny stabilności wewnętrznej Rosji przez Władimira Putina.
Do tej pory Kreml nie ogłosił nowej fali mobilizacji ani nie wprowadził stanu wojennego na całym terytorium Federacji Rosyjskiej. Przyjmowane ustawy i projekty rozporządzeń tworzą możliwości działania, ale nie przesądzają, czy i kiedy zostaną wykorzystane.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze