Reklama

Huk, rozbite okno i gwałtowna dekompresja. NTSB studzi wersję Ryanaira

Amerykańscy śledczy badający dramatyczny incydent na pokładzie Boeinga 737 zakwestionowali wypowiedzi prezesa Ryanaira Michaela O’Leary’ego. Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu podkreśliła, że nie ustaliła jeszcze przyczyny awarii i nadal bierze pod uwagę zarówno wiek samolotu, jak i sposób jego serwisowania. Szefową NTSB zaniepokoiło również ujawnianie informacji przed zakończeniem postępowania.

Huk, rozbite okno i gwałtowna dekompresja

Do zdarzenia doszło 10 lipca podczas rejsu FR1879 z Salonik w Grecji do Memmingen w Niemczech. Lot wykonywał Boeing 737-800 należący do Malta Air, spółki zależnej Ryanaira. Krótko po starcie doszło do poważnej awarii prawego silnika, podczas której jego fragmenty wydostały się poza obudowę. Jeden z elementów uderzył w okno pasażerskie, doprowadzając do jego rozbicia i gwałtownego spadku ciśnienia w kabinie. 

Obok uszkodzonego okna siedział 61-letni Ljubisa Karović. W wyniku dekompresji jego głowa, ramię i górna część tułowia znalazły się poza kabiną. Przed całkowitym wypadnięciem z samolotu ochronił go zapięty pas bezpieczeństwa oraz szybka reakcja innych pasażerów, którzy wciągnęli go do środka. Mężczyzna doznał obrażeń szyi i barku, otarć oraz oparzeń powstałych wskutek silnego strumienia powietrza. 

Reklama

Załoga rozpoczęła awaryjne zniżanie, a samolot zawrócił do Salonik. Maszyna wylądowała bezpiecznie około godziny po starcie. Poszkodowany został przewieziony do szpitala, a pozostali podróżni kontynuowali podróż do Niemiec samolotem zastępczym. 

Prezes mówił o „ciele obcym”

Michael O’Leary poinformował podczas rozmowy z analitykami, że wstępne przesłanki wskazują na uszkodzenie silnika przez ciało obce. Zapewniał jednocześnie, że zdarzenie nie miało związku z wiekiem maszyny ani sposobem jej serwisowania. Zastrzegł jednak, że wersja ta nie została jeszcze ostatecznie potwierdzona. 

Reklama

Prezes Ryanaira przekazał także, że samolot miał 18 lat, natomiast jego silnik w ciągu ostatnich dwóch lat przeszedł pełny serwis i remont. Zapowiadał opublikowanie wstępnego raportu po około czterech tygodniach, a następnie przygotowanie bardziej szczegółowej analizy. 

NTSB: żadnego ustalenia jeszcze nie ma

Na wypowiedzi O’Leary’ego zareagowała przewodnicząca NTSB Jennifer Homendy. W piśmie skierowanym do prezesa Ryanaira oraz maltańskiego organu badającego wypadki lotnicze zaznaczyła, że amerykańska rada nie ustaliła, iż przyczyną było uszkodzenie spowodowane przez ciało obce.

Reklama

– NTSB nie dokonała takiego ustalenia, a nasi śledczy nie wykluczyli jeszcze wieku ani kwestii związanych z serwisowaniem – podkreśliła Homendy. 

Szefowa rady wskazała, że Ryanair uczestniczy w dochodzeniu jako doradca techniczny. Zgodnie z zasadami międzynarodowego badania wypadków lotniczych przedstawiciele stron postępowania nie mogą bez zgody organu prowadzącego śledztwo ujawniać informacji o jego przebiegu, przedstawiać potencjalnych przyczyn ani oceniać zgromadzonych dowodów. Ograniczenie obejmuje zarówno oficjalne wypowiedzi, jak i rozmowy nieprzeznaczone do publikacji. 

Reklama

Homendy uznała, że komentarze prezesa naruszyły te zasady, ponieważ zawierały ocenę przyczyny zdarzenia i wskazywały kierunki prowadzonego dochodzenia. Ostrzegła, że dalsze ujawnianie niezweryfikowanych informacji może wpływać na integralność postępowania, i wezwała O’Leary’ego do powstrzymania się od kolejnych publicznych wypowiedzi do czasu zakończenia prac śledczych. 

Amerykanie prowadzą dochodzenie

Początkowo sądzono, że incydent wydarzył się nad Macedonią Północną. Analiza trasy wykazała jednak, że doszło do niego w przestrzeni powietrznej Grecji. Grecki organ przekazał kierowanie dochodzeniem amerykańskiej NTSB, a jego przedstawiciele uczestniczą w postępowaniu. 

Reklama

Sprawa jest porównywana z awariami dwóch Boeingów 737 NG linii Southwest Airlines z 2016 i 2018 roku. W drugim z tych zdarzeń fragment uszkodzonego silnika rozbił okno, a częściowo wyciągnięta na zewnątrz pasażerka zmarła. Po tamtym wypadku zalecono zmiany w konstrukcji osłon silników, a amerykańska administracja lotnicza wydała dyrektywę, która ma zostać wykonana do lipca 2028 roku. 

Administrator Federalnej Administracji Lotnictwa Bryan Bedford zaznaczył, że pierwsze informacje nie wskazują jednoznacznie, aby incydent Ryanaira przebiegał tak samo jak wcześniejszy wypadek Southwest Airlines. Dodał jednak, że obecne postępowanie skłoniło urząd do ponownej oceny działań podjętych po tragedii z 2018 roku. 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama