Reklama

Maria Magdalena - historia niezwykłej przemiany Apostołki Apostołów

Maria Magdalena jest jedną z najbardziej fascynujących kobiet Nowego Testamentu. Wokół jej przeszłości przez wieki narosło wiele opowieści, ale Ewangelia nie mówi o niej wszystkiego. Wiadomo jednak coś znacznie ważniejszego: spotkanie z Jezusem całkowicie odmieniło jej życie. A kiedy już za Nim poszła, nie cofnęła się nawet wtedy, gdy niemal wszyscy inni uciekli.

Była pod krzyżem. Przyszła do grobu, gdy było jeszcze ciemno. To ona jako pierwsza spotkała zmartwychwstałego Chrystusa, a następnie zaniosła tę wiadomość apostołom.

Dlaczego właśnie ona?

Ks. Arkadiusz Szczepanik zwraca uwagę na jedną szczególną cechę Marii Magdaleny - jej całkowite zaangażowanie.

Jak była zaangażowana w zło, to na sto procent. Jak była zaangażowana w bycie z Chrystusem, to na sto procent. Wszystko należało do Chrystusa - mówi duchowny.

Historia Marii Magdaleny może więc być przede wszystkim opowieścią o człowieku, którego życie po spotkaniu z Bogiem zmieniło kierunek o 180 stopni.

Reklama

Kim naprawdę była Maria Magdalena?

Przez stulecia Maria Magdalena była utożsamiana z kobietą prowadzącą wcześniej niemoralne życie. Tymczasem Ewangelie wprost tego nie mówią. Wiadomo natomiast, że Jezus uwolnił ją od siedmiu złych duchów.

Niektórzy sądzą, że mogła prowadzić życie niemoralne na podstawie tego, że Pan Jezus z niej wyrzucił siedem złych duchów. (...) Ale na to nie mamy żadnych dowodów - zaznacza ks. Szczepanik.

To ważne rozróżnienie, bo łatwo dopisać człowiekowi historię, której tak naprawdę nie znamy. O Marii Magdalenie z całą pewnością można natomiast powiedzieć, że doświadczyła radykalnej przemiany.

Reklama

Wiemy tylko, że Pan Jezus ocalił jej życie, dał jej nowe życie, wyzwolił ją spod panowania złych duchów - mówi ks. Szczepanik.

I właśnie od tego momentu zaczyna się historia jej niezwykłej wierności.

Gdy apostołowie uciekli, ona została

Maria Magdalena towarzyszyła Jezusowi podczas Jego działalności. Była również obecna w chwili, w której bycie blisko Niego nie dawało już żadnych korzyści, za to mogło oznaczać niebezpieczeństwo. Stała pod krzyżem. Większość apostołów uciekła. Pozostał Jan. Pozostała Maryja i stojące przy niej kobiety. Była wśród nich Maria Magdalena.

Reklama

Ta miłość pozwoliła jej zapomnieć o sobie. Nie interesowało jej to, co ją może czekać, kiedy przyzna się do Chrystusa. Ją interesował tylko Chrystus - podkreśla ks. Szczepanik.

To zdanie być może najlepiej opisuje jej postawę. Łatwo być przy kimś w chwili triumfu. Znacznie trudniej zostać wtedy, kiedy wszystko wygląda na przegrane. Maria została. A kiedy Jezus umarł, jej przywiązanie nie zniknęło.

Przyszła, gdy było jeszcze ciemno

Ewangelia według św. Jana rozpoczyna opowieść o spotkaniu Marii Magdaleny ze Zmartwychwstałym od niezwykle sugestywnego zdania: przyszła do grobu „wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno”.

Reklama

Nie mogła doczekać się chwili, w której ponownie będzie mogła znaleźć się blisko Jezusa – choć była przekonana, że znajdzie jedynie Jego ciało.

Wszystko należało do Chrystusa i to spowodowało, że nie mogła spać. W nocy przyszła, żeby namaścić ciało Pana Jezusa - mówi ks. Szczepanik.

Zamiast ciała znajduje jednak pusty grób. Maria płacze. Kiedy widzi stojącego przed nią mężczyznę, bierze Go za ogrodnika. Nie rozpoznaje Jezusa nawet wtedy, gdy Ten pyta ją: „Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?”. Wszystko zmienia dopiero jedno słowo.

Reklama

„Mario”.

Jezus wypowiada jej imię, a ona natychmiast Go rozpoznaje. Ta, która przyszła szukać ciała zmarłego Nauczyciela, za chwilę stanie się pierwszą osobą posłaną z wiadomością o Jego zmartwychwstaniu.

Dlaczego to właśnie ona była pierwsza?

Maria Magdalena została nazwana Apostołką Apostołów. To jej Chrystus powierzył zadanie przekazania uczniom wiadomości, że żyje.

Ks. Szczepanik widzi w tym konsekwencję jej niezwykłej miłości i determinacji.

To wyzwolenie spowodowało, że ona potrafiła, można powiedzieć, wyprzedzić apostołów w tym zbliżaniu się do Boga - zauważa. Nie chodzi jednak o rywalizację. Maria nie zajmuje miejsca apostołów i nie przejmuje ich misji. Otrzymuje własne zadanie. I wykonuje je natychmiast.

Reklama

„Widziałam Pana” - oznajmia uczniom. Można powiedzieć, że została pierwszą zwiastunką wydarzenia, które znajduje się w samym centrum chrześcijaństwa.

Maria Magdalena i Judasz. Dwie zupełnie różne historie

W rozważaniach ks. Szczepanika pojawia się interesujące zestawienie Marii Magdaleny z Judaszem.

Oboje byli blisko Jezusa. Ale każde z nich szukało czegoś zupełnie innego.

Człowiek, który jest leniwy, cyniczny, człowiek, który jest cwany tylko dla siebie, chce gromadzić i mieć zyski, (...) może pogubić się nawet będąc blisko Jezusa. Takim człowiekiem był Judasz, który chciał zarobić na tym, że należy do Jezusa - mówi duchowny.

Reklama

Maria Magdalena jest przeciwieństwem takiego sposobu myślenia. Judasz pyta, co może zyskać. Maria chce dawać. W podobnym duchu ks. Szczepanik przywołuje Marię z Betanii, która namaściła Jezusa niezwykle drogim olejkiem wartym około trzystu denarów - równowartość niemal rocznego zarobku.

To są symbole, znaki wielkiej miłości. Człowiek ofiarowuje z siebie coś, co bardzo dużo kosztuje, a może nawet kosztować całe życie, aby dać to Jezusowi - podkreśla.

Miłość Marii Magdaleny również nie kalkuluje. Nie zastanawia się, czy opłaca się iść pod krzyż. Czy bezpiecznie jest przyznać się do skazanego Chrystusa. Czy warto wstawać przed świtem, żeby iść do grobu. Po prostu idzie.

Reklama

Kobiety jako serce Kościoła

Historia Marii Magdaleny staje się również punktem wyjścia do refleksji nad miejscem kobiet w Kościele.

Ks. Szczepanik przywołuje św. Teresę od Dzieciątka Jezus, która długo szukała odpowiedzi na pytanie o własne powołanie. Ostatecznie odnalazła je w obrazie Kościoła jako ciała i miłości jako jego serca.

Jeżeli w Kościele zabrakłoby osób, które będą kochać Jezusa, oddawać Mu cześć tak jak Maria Magdalena, to to ciało zaczyna usychać, umierać, nie będzie miało siły - mówi ks. Szczepanik.

Nie każda służba musi być widoczna.

Reklama

Za misjonarzem przemierzającym świat może stać ktoś, kto nigdy nie opuścił murów klasztoru, ale każdego dnia modli się za jego misję. Za wiarą dorosłego człowieka może stać matka, która jako pierwsza nauczyła go modlitwy. Albo babcia, która przez lata cierpliwie pokazywała wnukom, co naprawdę jest w życiu ważne.

Mama, która przekazuje wiarę swoim dzieciom. Babcia, która całą mądrością swojego życia podpowiada, jaki jest sens życia, co jest najważniejsze w życiu. I przez swoją miłość do Chrystusa, przez modlitwę, przez ofiarowane cierpienia może często więcej zdziałać dla dobra, zbawienia ludzi niż czasem my, księża - zauważa duchowny.

Reklama

To zupełnie inna miara znaczenia niż ta, którą posługuje się współczesny świat.

Nie zawsze największym skarbem jest ten, którego najbardziej widać

W tym kontekście ks. Szczepanik przywołuje także chorych, cierpiących i ubogich.

Według logiki świata człowiek, który nie może pracować, działać czy osiągać kolejnych sukcesów, łatwo staje się niewidoczny. Chrześcijaństwo proponuje zupełnie inne spojrzenie. Kapłan przypomina historię św. Wawrzyńca, któremu nakazano oddać skarby Kościoła. Zamiast złota miał przyprowadzić ubogich, chorych i potrzebujących. To oni byli skarbem.

Bóg patrzy inaczej niż patrzy człowiek - podsumowuje ks. Szczepanik.

Podobnie było z Marią Magdaleną. Nie należała do Dwunastu. A jednak to właśnie ona znalazła się przy grobie jako pierwsza. To ona usłyszała swoje imię z ust Zmartwychwstałego. I to jej powierzono wiadomość, która zmieniła wszystko.

Kobieta, która kochała na sto procent

Być może dlatego historia Marii Magdaleny pozostaje tak poruszająca również po dwóch tysiącach lat. To nie jest opowieść o człowieku bez trudnej przeszłości. To historia człowieka ocalonego, który otrzymane życie oddaje Temu, od którego je otrzymał.

Ks. Szczepanik mówi o niej jako o kobiecie zaangażowanej „na sto procent”. Właśnie taka miłość zaprowadziła ją pod krzyż, kiedy inni uciekali. Taka miłość nie pozwoliła jej spać i kazała przyjść do grobu, kiedy było jeszcze ciemno. I być może właśnie dlatego to ona jako pierwsza usłyszała swoje imię z ust Zmartwychwstałego. „Mario”.

A chwilę później mogła pobiec do tych, którzy jeszcze pogrążeni byli w smutku, z najważniejszą wiadomością swojego życia:

„Widziałam Pana”.

Fot. kadr z filmu "Pasja" (reż. Mel Gibson, 2004)

Autorstwa https://web.archive.org/web/20160304064638/http://kkpso.kosherlike.com/kak-910200-svyataya-mariya-magdalina-nekotorye-fakty-iz-zhizni, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=167711

Źródło: Kanał na Youtube - ks. Arkadiusz Szczepanik Aktualizacja: 23/07/2026 16:52
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama