41-letni mieszkaniec gdańskiego Wrzeszcza został zaatakowany po tym, jak zwrócił uwagę grupie młodych osób przebywających na placu zabaw przy ul. Zator-Przytockiego. Mężczyzna miał zostać uderzony dużym kluczem nastawnym i spryskany gazem pieprzowym. Trafił do szpitala z raną głowy, ukruszonym zębem i licznymi potłuczeniami. Mieszkańcy alarmują, że problemy z nocnymi spotkaniami, alkoholem, środkami odurzającymi i dewastacją tego miejsca trwają od lat.
Do zdarzenia doszło przy ul. Zator-Przytockiego we Wrzeszczu. Rafał Czupryniak od dłuższego czasu angażował się w działania mające poprawić bezpieczeństwo na miejscowym placu zabaw. Jak relacjonował, regularnie zwracał uwagę młodym osobom przesiadującym tam wieczorami.
Tego dnia grupa została wyproszona z placu, ale nie rozeszła się. Młodzi ludzie mieli zatrzymać się w pobliżu kościoła. Po pewnym czasie mieszkaniec usłyszał hałas i zobaczył osobę uderzającą dużym kluczem nastawnym w jego samochód. Wybiegł z mieszkania i ruszył za sprawcą.
Wtedy doszło do ataku. Według relacji poszkodowanego został kilkukrotnie uderzony kluczem, w tym w głowę. Druga osoba użyła wobec niego gazu pieprzowego. Mężczyzna został również uderzony w twarz.
– Zostałem dwukrotnie uderzony kluczem, a trzeci cios trafił mnie w głowę – relacjonował poszkodowany.
Napastnicy oddalili się przed przyjazdem policji. Na miejsce skierowano również zespół ratownictwa medycznego. Poszkodowany został przewieziony do szpitala. Jak przekazał, rana głowy wymagała założenia kilku szwów. Miał także ukruszony ząb, liczne siniaki i potłuczenia.
Następnego dnia mężczyzna złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Sprawą zajmują się funkcjonariusze Komisariatu Policji III w Gdańsku. Zabezpieczają materiał dowodowy i analizują dostępne nagrania monitoringu.
Policja prowadzi postępowanie w kierunku spowodowania średniego i lekkiego uszczerbku na zdrowiu. Trwają czynności zmierzające do ustalenia wszystkich okoliczności zdarzenia i osób odpowiedzialnych za atak.
Pobicie ponownie zwróciło uwagę na sytuację wokół placu zabaw. Okoliczni mieszkańcy twierdzą, że wieczorami zbierają się tam grupy młodzieży, dochodzi do spożywania alkoholu, używania środków odurzających, pozostawiania butelek i śmieci oraz dewastowania otoczenia. Według nich problem nie jest nowy i był wielokrotnie zgłaszany służbom.
Od ponad dwóch lat o działania poprawiające bezpieczeństwo zabiega także Ewa Buczkowska, dyrektorka i założycielka znajdującego się przy ul. Zator-Przytockiego Przedszkola Kota Edwarda.
– Czy naprawdę musi dojść do tragedii, by w końcu ktoś zajął się tym problemem? – pytała dyrektorka.
Mieszkańcy wskazują, że wzywanie patroli nie rozwiązało dotąd problemu. Jak relacjonują, młodzi ludzie często opuszczają teren przed przyjazdem służb, a później ponownie się tam pojawiają.
W ostatnim czasie udało się wprowadzić rozwiązanie polegające na zamykaniu placu zabaw na noc i wypraszaniu przebywających tam osób. Według Rafała Czupryniaka przyniosło to pierwsze efekty – na terenie miało być mniej śmieci, butelek i pozostałości po środkach odurzających.
Mieszkańcy oraz osoby związane z przedszkolem domagają się jednak dalszych działań, przede wszystkim montażu monitoringu. Ich zdaniem kamery nie wyeliminują wszystkich przypadków niewłaściwego zachowania, ale mogą pomóc w identyfikacji osób odpowiedzialnych za dewastacje i inne zdarzenia.
Gdański Zarząd Zieleni przekazał, że monitoring miejski instalowany jest przede wszystkim w miejscach o największym natężeniu ruchu i najwyższym ryzyku przestępczości. Jednostka zapewniła jednocześnie, że zwracała się do policji o zwiększenie liczby patroli w rejonie placu zabaw.
Po pobiciu 41-letniego mieszkańca postępowanie prowadzi policja. Funkcjonariusze ustalają osoby uczestniczące w ataku oraz dokładny przebieg zdarzenia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze