Coraz więcej kredytobiorców próbuje odzyskać pieniądze od banków, powołując się na tzw. sankcję kredytu darmowego. Jak czytamy na money.pl, tylko w pierwszym kwartale 2026 roku do sądów trafiło ponad 4,3 tys. nowych spraw. Co ciekawe, większość pozwów nie została wniesiona bezpośrednio przez klientów, ale przez firmy, które odkupiły od nich roszczenia. Po kwietniowym wyroku TSUE sprawa może nabrać jeszcze większego tempa.
Spór między kredytobiorcami a bankami o tzw. darmowy kredyt przybiera na sile. Jak informuje money.pl, Ministerstwo Sprawiedliwości od początku roku prowadzi oddzielną ewidencję spraw dotyczących sankcji kredytu darmowego. Pierwsze dostępne dane obejmują okres od stycznia do końca marca 2026 roku. W tym czasie odnotowano 4375 nowych pozwów.
Statystyki pokazują jednak, że po sądową batalię najczęściej nie ruszają sami konsumenci. Aż 3189 spraw zostało wniesionych przez firmy, które wcześniej odkupiły od klientów ich roszczenia. Kredytobiorcy samodzielnie złożyli natomiast 1038 pozwów.
Sądy zdążyły rozpatrzyć w tym okresie 449 spraw, a prawie 4 tys. kolejnych pozostaje w toku.
Sankcja kredytu darmowego pozwala klientowi, który wykryje określone błędy w umowie kredytowej, domagać się zwrotu jedynie pożyczonego kapitału. Oznacza to, że bank traci prawo do pobierania odsetek, prowizji czy części dodatkowych opłat.
Rozwiązanie dotyczy przede wszystkim kredytów konsumenckich, m.in. gotówkowych, ratalnych i konsolidacyjnych do kwoty 255 550 zł. Nie obejmuje natomiast kredytów hipotecznych.
Przez lata spór dotyczył m.in. tego, czy banki mogły naliczać odsetki także od kosztów kredytu doliczanych do zobowiązania. Przełom przyniósł wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 23 kwietnia 2026 roku, który zakwestionował taką praktykę.
Sektor bankowy przekonuje, że sytuacja jest pod kontrolą, ale liczby pokazują skalę problemu. Jak podały banki, na koniec marca miały ponad 104 tys. reklamacji dotyczących sankcji kredytu darmowego oraz ponad 27 tys. pozwów.
Po kwietniowym wyroku TSUE do banków wpłynęły kolejne tysiące zgłoszeń.
Banki wskazują, że orzeczenie nie oznacza automatycznie wygranej klientów w każdej sprawie. Podkreślają, że każdy przypadek wymaga indywidualnej analizy umowy.
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zapowiedział przygotowanie ustawy, która miałaby uporządkować sytuację i zapobiec przeciążeniu sądów. Resort obawia się, że liczba spraw może gwałtownie wzrosnąć.
Jednym z rozwiązań ma być zmiana zasad kierowania pozwów do sądów, aby nie trafiały one masowo do kilku najbardziej obciążonych placówek.
Na razie nie wiadomo jednak, czy specjalna ustawa rzeczywiście powstanie. Przedstawiciele sektora bankowego sceptycznie oceniają taki scenariusz.
Eksperci podkreślają, że nie każdy kredytobiorca automatycznie otrzyma zwrot pieniędzy. Kluczowe znaczenie ma treść konkretnej umowy oraz to, czy bank rzeczywiście naruszył przepisy.
Roszczenia coraz częściej przejmują wyspecjalizowane firmy, które oferują klientom wypłatę pieniędzy od razu, w zamian za przejęcie sprawy sądowej. Dla części osób jest to wygodne rozwiązanie, inni decydują się samodzielnie walczyć o pełną kwotę.
Jedno jest pewne – spór o darmowy kredyt dopiero się rozkręca, a kolejne miesiące mogą przynieść dalszy wzrost liczby spraw przeciwko bankom.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze