Jak zwykle rząd szuka pieniędzy u kierowców czy po to, żeby wg nowych projektów zapłacić lekarzom po 40 tys. zł miesięcznie za pracę np. w nocy na dyżurach? Kpina i wyciąganie pieniędzy od społeczeństwa trwa w najlepsze. Czy najbliższe wybory do parlamentu przerwą to myślenie rządu i urzędników, nacechowane nie szukaniem rozwiązań, które dałyby bezpieczeństwo na drogach, ale nabijaniem sobie kasy do budżetu? A potem będzie co dzielić dla lekarzy, pielęgniarek i premii w ministerstwach. Polskie państwo totalitarne trwa w najlepsze.
Odcinkowe pomiary prędkości miały być jednym z najskuteczniejszych narzędzi walki z piratami drogowymi. Kamery rozmieszczone na wybranych trasach sprawdzają nie chwilową prędkość, ale średnią prędkość pojazdu na całym monitorowanym odcinku. Dane pokazują jednak, że system ma poważne problemy z egzekwowaniem kar.
Jak informuje Interia Motoryzacja, w 2025 roku urządzenia odcinkowego pomiaru prędkości wykryły aż 470,5 tys. przypadków przekroczenia dozwolonej prędkości. Tymczasem kierowcy otrzymali 227 681 mandatów. Oznacza to, że w praktyce tylko część ujawnionych naruszeń zakończyła się karą.
Problem jest jeszcze bardziej widoczny w najnowszych danych. W pierwszej połowie tego roku 111 odcinkowych pomiarów prędkości zarejestrowało już 384 tys. wykroczeń, ale wystawiono nieco ponad 116 tys. mandatów.
Za obsługę zdjęć i prowadzenie postępowań odpowiada Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD), działające w ramach Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego. Według informacji przekazanych Interii liczba pracowników zajmujących się analizą wykroczeń nie wzrosła proporcjonalnie do rozbudowy systemu.
Efekt? Coraz więcej spraw czeka na rozpatrzenie, a część wykroczeń może się przedawnić. Zgodnie z przepisami karalność wykroczenia drogowego ustaje po roku, jeśli nie wszczęto postępowania. Gdy procedura już się rozpoczęła, termin ten wydłuża się do trzech lat.
Eksperci wskazują, że obecna sytuacja może zachęcać część kierowców do ignorowania wezwań, licząc na to, że unikną kary.
Resort infrastruktury przyznaje, że system wymaga uszczelnienia. Planowane przepisy mają zwiększyć skuteczność egzekwowania mandatów z fotoradarów i odcinkowych pomiarów prędkości.
Jedną z propozycji jest większa odpowiedzialność właścicieli pojazdów. Jeśli nie będzie można ustalić kierowcy, który popełnił wykroczenie, właściciel auta będzie musiał wskazać osobę prowadzącą pojazd lub ponieść konsekwencje.
Nowe regulacje mają również wprowadzić możliwość karania osób, które ignorują urzędową korespondencję dotyczącą wykroczeń drogowych.
Ministerstwo planuje przedstawić projekt zmian jeszcze w tym roku. Ich celem jest zwiększenie skuteczności systemu i ograniczenie sytuacji, w których kierowcy łamią przepisy, ale unikają odpowiedzialności.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze