Frank-Walter Steinmeier rzadko pozwala sobie na tak ostre słowa. Tym razem jednak nie pozostawił miejsca na dyplomatyczne niedopowiedzenia. Decyzję Stanów Zjednoczonych o ataku na Iran nazwał wprost „katastrofalnym błędem”, a samą operację – naruszeniem prawa międzynarodowego. To nie była tylko krytyka konkretnego działania. To był sygnał, że coś w relacjach transatlantyckich wyraźnie się zmienia.
Wystąpienie, wygłoszone z okazji 75-lecia odbudowy niemieckiej dyplomacji, szybko nabrało ciężaru znacznie wykraczającego poza rocznicowy kontekst. Steinmeier nie mówił jak gospodarz uroczystości. Mówił jak polityk, który widzi pęknięcie w jednym z najważniejszych sojuszy Zachodu.
Co istotne, jego ton wyraźnie odbiegał od ostrożnej postawy kanclerza Friedricha Merza. Podczas gdy rząd federalny unika jednoznacznych ocen działań administracji Donalda Trumpa, prezydent zdecydował się powiedzieć głośno to, co w niemieckiej polityce do tej pory raczej szeptano.
Najmocniejszy fragment przemówienia dotyczył przyszłości relacji z USA. Steinmeier sięgnął po porównanie, które jeszcze kilka lat temu byłoby nie do pomyślenia. Zestawił obecną sytuację z momentem rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
Tak jak Europa nie wróciła – i nie wróci – do relacji z Rosją sprzed 24 lutego 2022 roku, tak samo, jego zdaniem, nie będzie już powrotu do dawnych stosunków z Waszyngtonem sprzed zaprzysiężenia Donalda Trumpa w 2025 roku.
To zdanie wybrzmiało jak diagnoza, ale i ostrzeżenie. Relacje transatlantyckie, przez dekady uznawane za fundament zachodniego porządku, przestają być oczywistością. W ich miejsce pojawia się nieufność – i konieczność redefinicji.
Steinmeier nie poprzestał na krytyce. W dalszej części przemówienia nakreślił kierunek, który – jego zdaniem – powinna obrać Europa, a zwłaszcza Niemcy.
Wezwał do wzmacniania suwerenności, odwołując się do doświadczeń związanych z odchodzeniem od rosyjskich surowców. Ten proces, bolesny, ale konieczny, ma stać się lekcją na przyszłość – także w relacjach z USA.
Szczególną uwagę poświęcił technologii. Zwrócił uwagę na napięcia między Pentagonem a firmami rozwijającymi sztuczną inteligencję jako sygnał ostrzegawczy. W jego ocenie Europa nie może dłużej pozostawać jedynie odbiorcą amerykańskich rozwiązań cyfrowych. Powinna budować własne.
Nie chodzi tylko o gospodarkę, ale o wartości. Steinmeier podkreślił, że europejskie standardy etyczne mogą stać się fundamentem alternatywnego modelu rozwoju technologicznego – bardziej odpowiedzialnego i mniej podporządkowanego interesom geopolitycznym.
Słowa prezydenta wpisują się w szerszy kontekst gospodarczy, który dla Berlina ma coraz większe znaczenie. W 2025 roku Chiny ponownie stały się najważniejszym partnerem handlowym Niemiec, wyprzedzając Stany Zjednoczone.
To nie jest przypadek. Wysokie cła nałożone przez Waszyngton uderzyły w niemiecki eksport, zmuszając firmy do szukania alternatywnych rynków. Choć handel z USA wciąż przekracza 160 miliardów euro rocznie, jego znaczenie przestaje być tak dominujące jak wcześniej.
Berlin coraz wyraźniej rozgląda się za innymi kierunkami. Nie oznacza to zerwania relacji z Ameryką – ale pokazuje, że era bezwarunkowego zaufania dobiegła końca.
Wystąpienie Steinmeiera można więc czytać nie tylko jako polityczny komentarz, ale jako zapowiedź zmiany epoki. Takiej, w której sojusze może nie znikają – ale przestają być dane raz na zawsze.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze