Reklama

[VIDEO] Chwila grozy na przejeździe kolejowym!

Na strzeżonym przejeździe kolejowo-drogowym w Nowej Wsi Wielkiej pod Bydgoszczą rogatki były podniesione, gdy przez skrzyżowanie torów z drogą przejeżdżał pociąg PKP Intercity. W tym samym czasie między szlabanami znajdowało się kilka samochodów. Tylko ułamki sekund i szczęśliwy zbieg okoliczności sprawiły, że nie doszło do tragedii.

Błąd dróżnika na strzeżonym przejeździe

Do zdarzenia doszło w sobotę około godziny 15 na przejeździe kolejowo-drogowym w Nowej Wsi Wielkiej w województwie kujawsko-pomorskim. Przejazd jest wyposażony w rogatki i obsługiwany przez dróżnika. Według dotychczasowych ustaleń pracownik PKP Polskie Linie Kolejowe miał zbyt wcześnie rozpocząć procedurę otwierania szlabanów, nie biorąc pod uwagę faktu, że do przejazdu zbliża się kolejny pociąg. Był to skład PKP Intercity relacji Gdynia Główna – Zielona Góra Główna.

Zgodnie z obowiązującymi zasadami rogatki powinny pozostać zamknięte do czasu, aż przez przejazd przejadą wszystkie zapowiedziane pociągi. W tym przypadku szlabany zaczęły się podnosić, mimo że po jednym przejeździe kolejny skład był już w drodze.

Reklama

Samochody między otwartymi rogatkami

Nagranie ze zdarzenia, które pojawiło się w sieci, pokazuje skalę zagrożenia. W momencie, gdy pociąg z dużą prędkością przecina przejazd, między podniesionymi rogatkami znajduje się kilka samochodów osobowych. Kierowcy zdążyli przejechać przed nadjeżdżającym składem, ale różnica czasowa była minimalna. 

Na krótkim filmie widać, że dla osób znajdujących się na przejeździe sytuacja mogła wyglądać jak standardowe otwarcie ruchu po przejeździe jednego pociągu. Tym razem sygnalizacja i rogatki nie uprzedziły ich o kolejnym składzie, co zamieniło zwykły przejazd przez tory w scenę rodem z kroniki wypadków.

Reklama

Ograniczenie prędkości i zmiana obsady

Po incydencie na linii wprowadzono natychmiastowe ograniczenie prędkości dla pociągów przejeżdżających przez ten odcinek. Składy, które normalnie mogą poruszać się z dopuszczalną prędkością 120 km/h, miały zwalniać do 20 km/h w rejonie feralnego przejazdu. Było to doraźne środki bezpieczeństwa, mające zminimalizować ryzyko kolejnego niebezpiecznego zdarzenia. 

Godzinę później na stanowisku dróżnika nastąpiła zmiana obsady. To standardowa praktyka po tak poważnym błędzie – pozwala na zapewnienie ciągłości pracy przejazdu, a jednocześnie daje czas na wyjaśnianie okoliczności zajścia. 

Reklama

O włos od tragedii

Incydent w Nowej Wsi Wielkiej pokazuje, jak niewielki błąd człowieka na kolei może doprowadzić do sytuacji zagrażającej wielu osobom. Tym razem skończyło się na strachu i nagraniu, które obiegło internet. Gdyby kierowcy zareagowali wolniej, a pociąg znajdował się o kilka sekund bliżej, mogłoby dojść do zderzenia z jadącym z dużą prędkością składem pasażerskim. 

Dla zarządcy infrastruktury i samej kolejowej branży to kolejny sygnał, jak ważne są procedury na przejazdach, stałe szkolenie pracowników i techniczne systemy zabezpieczeń, które mają minimalizować ryzyko ludzkiego błędu. Dla kierowców – przypomnienie, że nawet przy podniesionych rogatkach warto zachować szczególną ostrożność i upewnić się, czy w oddali nie widać nadjeżdżającego pociągu.

Reklama

red.

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 08/12/2025 07:56
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości