Zimowa aura ma jeszcze potrwać, a kluczową rolę w najbliższych tygodniach ma odgrywać wir polarny, sprowadzający chłodniejsze masy powietrza nad Europę i Polskę. Z najnowszych prognoz długoterminowych IMGW wynika, że luty upłynie pod znakiem ujemnych anomalii temperatury, a na wyraźniejsze złagodzenie pogody trzeba będzie poczekać do przełomu lutego i marca.
Według prognoz IMGW pierwsza połowa lutego ma przynieść wyraźny spadek temperatur. W okresie od 9 do 15 lutego anomalia może lokalnie sięgnąć nawet około 6 stopni poniżej normy z lat 1991–2020. Najchłodniej ma być na północnym wschodzie kraju, gdzie średnie temperatury mogą być niższe od wieloletniej średniej nawet o około 5 stopni, podczas gdy na południu ochłodzenie ma być słabsze – rzędu około 1,5 stopnia poniżej normy.
W kolejnych dniach, od 16 do 22 lutego, prognozowane jest pewne „poluzowanie” zimy, jednak w północnej Polsce nadal ma utrzymywać się ujemna anomalia temperatury – do około 1 stopnia poniżej normy. Na południu miejscami może pojawić się temperatura nieco wyższa niż zwykle o tej porze roku, ale ma to być raczej wyjątek niż stały trend.
Za najbardziej wyraźny zwrot w prognozach uznawany jest okres 23 lutego – 1 marca. IMGW wskazuje wtedy na stopniowe ocieplenie, a na przeważającym obszarze kraju temperatura ma być już nieco wyższa od średniej wieloletniej – dodatnia anomalia może sięgnąć około 1 stopnia. Od 1 marca średnia temperatura w Polsce ma zbliżyć się do normy dla tego miesiąca i wynieść około 3 stopni Celsjusza, co ma być efektem zmieniającego się układu cyrkulacji, choć wciąż pod wpływem wiru polarnego.
Długoterminowe prognozy sugerują, że marzec ma być raczej ciepły, natomiast kwiecień i maj mają układać się w pobliżu normy. Synoptycy zastrzegają jednak, że wiele będzie zależeć od zachowania wiru polarnego, który nawet wiosną potrafi okresowo wzmacniać napływ chłodniejszych mas powietrza do Europy Centralnej.
IMGW podsumowało też styczeń 2026 jako jeden z chłodniejszych miesięcy ostatnich lat. Średnia obszarowa temperatura w Polsce wyniosła około minus 4,2 stopnia Celsjusza, czyli ponad 3 stopnie mniej niż norma wieloletnia. Największe ujemne anomalie notowano na północnym wschodzie – miejscami prawie 6 stopni poniżej typowych wartości, podczas gdy na południu średnie temperatury miały mieścić się w przedziale mniej więcej od minus 0,6 do minus 1,2 stopnia.
Wnioski są jednoznaczne: przed nami jeszcze kilka tygodni z wyraźnie zimową pogodą, szczególnie w chłodniejszych regionach kraju, ale na początku marca ma pojawić się wyraźniejsza szansa na stabilizację temperatur w okolicach wieloletniej średniej. Ocieplenie nie musi oznaczać końca kaprysów zimy, jednak w prognozach widać moment, w którym „oddech” staje się bardziej realny.
red.oprac.al
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze