Po ponad jedenastu latach od zniknięcia lotu MH370 Malezja wraca do sprawy, która wciąż nie daje odpowiedzi rodzinom 239 osób. Od wtorku 30 grudnia 2025 r. mają ruszyć kolejne, tym razem „ukierunkowane” poszukiwania wraku na dnie południowego Oceanu Indyjskiego.
Zgodnie z informacjami przekazanymi przez malezyjskie władze, nowa operacja ma rozpocząć się 30 grudnia i potrwać 55 dni. Za działania odpowiada Ocean Infinity – firma specjalizująca się w poszukiwaniach głębinowych, która już wcześniej była angażowana do tej sprawy.
Umowa ma charakter „no cure, no pay”: wynagrodzenie dla wykonawcy przewidziano tylko wtedy, gdy wrak zostanie odnaleziony. W grę ma wchodzić kwota do 70 mln dolarów. Jednocześnie podano, że poszukiwania obejmą łącznie około 15 tys. km² dna oceanicznego, choć dokładnego miejsca działań publicznie nie ujawniono – wskazano jedynie, że chodzi o obszar uznany za najbardziej prawdopodobny.
MH370, Boeing 777-200ER Malaysia Airlines, zniknął 8 marca 2014 r. podczas rejsu z Kuala Lumpur do Pekinu. Na pokładzie było 239 osób: 12 członków załogi i 227 pasażerów. W przekazywanych dotąd zestawieniach podkreślano, że wśród podróżnych nie było Polaków.
Tuż po zaginięciu uruchomiono zakrojoną na ogromną skalę akcję międzynarodową z udziałem m.in. służb Malezji, Chin i Australii. Przeszukiwano rozległe obszary dna morskiego, a działania zakończono w 2017 r. bez przełomu. W kolejnych latach odnajdywano pojedyncze fragmenty, które łączono z maszyną, ale nie doprowadziło to do zlokalizowania głównego wraku ani czarnych skrzynek.
W raporcie z malezyjskiego dochodzenia nie wskazano jednoznacznej przyczyny tragedii. Ustalono natomiast, że maszyna miała zostać zawrócona ręcznie, a śledczy podkreślali, że nie da się wykluczyć „bezprawnej ingerencji” osoby trzeciej. Równocześnie odrzucano scenariusze, które miałyby przesądzać o celowym działaniu pilotów, a jako przyczynę wykluczano też awarię mechaniczną.
Ocean Infinity próbowało już prowadzić poszukiwania w 2018 r., ale zakończyły się one bez rezultatu. Teraz zapowiadany jest powrót w „priorytetowy” rejon i wykorzystanie nowszych technologii pracy podwodnej, które mają zwiększyć szanse na wykrycie wraku w trudnym, głębokim i nierównym terenie dna oceanicznego. Dla rodzin ofiar to kolejna, być może ostatnia, szansa na odpowiedź na pytanie, co naprawdę stało się w nocy 8 marca 2014 r.
red.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze