Pierwsze dni stycznia przyniosły wyraźny skok zakupów w aptekach. Najmocniej widać to w kategorii antykoncepcji awaryjnej, gdzie odnotowano wzrost sprzedaży w skali tygodnia sięgający 51 proc., a 2 stycznia padł rekord liczby sprzedanych „tabletek po”. Równolegle rośnie zainteresowanie preparatami „na zapas” na sezon infekcyjny, suplementami kojarzonymi z odpornością i regeneracją oraz lekami z grupy analogów GLP-1, o których lekarze przypominają, że nie są doraźnym rozwiązaniem i wymagają ścisłej kontroli medycznej.
Największy ruch w aptekach widać tuż po nocy sylwestrowej. W przypadku antykoncepcji awaryjnej kluczowy okazał się 2 stycznia 2026 roku, kiedy sprzedaż przekroczyła 2,8 tys. opakowań w skali dnia, co było poziomem nawet dwukrotnie wyższym niż typowo w dzień roboczy. W samym Nowy Rok liczby były również wysokie, ale na wynik wpływał też fakt, że 1 stycznia część aptek jest zamknięta lub pracuje w ograniczonym zakresie, więc część osób realizuje potrzebę dopiero w kolejnym dniu, gdy placówki działają normalnie.
Po 2 stycznia zainteresowanie zaczęło spadać, co potwierdza, że był to przede wszystkim efekt „poimprezowy” i wynik spiętrzenia zakupów w pierwszym pełnym dniu roboczym.
Przełom roku tradycyjnie wypada w środku sezonu przeziębień, ale dane ze sprzedaży pokazują charakterystyczny schemat: wiele osób kompletuje domową apteczkę przed dniami wolnymi, a niekoniecznie kupuje leki dopiero wtedy, gdy zachoruje. W praktyce oznacza to, że w samych okresach świątecznym i noworocznym widoczne były spadki sprzedaży części preparatów typowo „przeziębieniowych”, bo część zakupów została zrobiona wcześniej „na zapas”.
To nie znaczy, że infekcji jest mniej, ale że zachowanie konsumentów zmienia się pod wpływem kalendarza: spotkań rodzinnych, wyjazdów i powrotu do szkoły oraz pracy.
Po Nowym Roku rośnie też popyt na suplementy diety, które wiele osób traktuje jako najprostszy element realizacji postanowień. Wśród najczęściej wybieranych w styczniu dominują preparaty z witaminą D, kolagenem i probiotyki. Ten kierunek zakupów tłumaczy się sezonem zimowym, gdy pacjenci częściej myślą o odporności, zmęczeniu i spadku energii, a także chęcią „porządkowania” organizmu po cięższej diecie świątecznej i powrotem do aktywności fizycznej.
Początek roku to również moment, gdy część pacjentów szuka szybkich rozwiązań związanych z masą ciała. Stąd większe zainteresowanie analogami GLP-1, kojarzonymi z redukcją wagi. Lekarze podkreślają jednak, że farmakoterapia nie powinna zastępować zmiany stylu życia, a stosowanie tych leków wymaga wskazań, prowadzenia terapii pod kontrolą specjalisty i cierpliwego, stopniowego zwiększania dawek.
W ostrzeżeniach pojawia się też kwestia działań niepożądanych, zwłaszcza ze strony przewodu pokarmowego, oraz ryzyka poważnych powikłań u części pacjentów. Eksperci zwracają uwagę, że leki z tej grupy nie są rozwiązaniem dla osób, które chcą schudnąć kilka kilogramów wyłącznie „kosmetycznie”, a po odstawieniu – bez utrwalonych zmian nawyków – może dojść do nawrotu problemu.
Styczniowe „odbicie” w aptekach to mieszanka kilku zjawisk naraz: konsekwencji sylwestrowej nocy, ograniczonej dostępności aptek 1 stycznia, sezonu infekcyjnego oraz postanowień noworocznych, które pchają część osób w stronę suplementów i terapii kojarzonych z redukcją masy ciała. Wspólny mianownik jest jeden: początek roku wyraźnie zmienia zdrowotne zachowania zakupowe – i to nie tylko na kilka godzin po sylwestrze, ale na całe pierwsze tygodnie stycznia.
red.
oprac.al
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze