Reklama

Burza po decyzji Ukrainy. Putin nagle stanął po stronie Polski?

Spór wokół decyzji władz Ukrainy o nadaniu jednej z jednostek wojskowych nazwy „Bohaterów UPA” wywołał w Polsce polityczną burzę, a echa tej dyskusji szybko dotarły także do Moskwy. Kreml wykorzystuje napięcia na linii Warszawa–Kijów, próbując wpisać je w swoją wieloletnią narrację dotyczącą Ukrainy i historii II wojny światowej.

Spór o „Bohaterów UPA”. Kreml wykorzystuje napięcia między Warszawą a Kijowem

Kontrowersje wybuchły po decyzji prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o uhonorowaniu jednej z ukraińskich formacji wojskowych nazwą odwołującą się do UPA. Dla wielu Polaków Ukraińska Powstańcza Armia pozostaje symbolem zbrodni wołyńskiej i tragicznych wydarzeń z lat 1943–1945. W Ukrainie część środowisk postrzega ją natomiast jako formację walczącą przeciwko sowieckiej dominacji.

Spór błyskawicznie stał się elementem politycznej gry prowadzonej przez Rosję. Podczas Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Petersburgu do sprawy odniosła się rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa. Jak stwierdziła, Polska dopiero teraz zaczyna dostrzegać problem gloryfikowania osób związanych — jak mówiła — ze zbrodniami na Polakach w czasie II wojny światowej.

Reklama

— Nagle Warszawa i polskie władze zauważyły, że reżim w Kijowie gloryfikuje kolaborantów, którzy zabijali Polaków — powiedziała Zacharowa.

Rosyjska dyplomatka sięgnęła również po znane w rosyjskiej propagandzie określenie „walka żaby ze żmiją”, używane wobec konfliktów między stronami, którym Kreml nie okazuje sympatii. W ostrych słowach pytała polskie władze, dlaczego wcześniej — jej zdaniem — ignorowały symbole i odwołania do nacjonalistycznych formacji obecne w części ukraińskiego życia publicznego.

Reklama

Wypowiedzi Zacharowej wpisują się jednak w szerszą strategię Kremla. Rosja od lat buduje narrację o rzekomym „nazizmie” w Ukrainie i wykorzystuje ją do uzasadniania agresji militarnej przeciwko temu państwu. Tezy te są odrzucane zarówno przez historyków, jak i większość społeczności międzynarodowej, która traktuje je jako element rosyjskiej wojny informacyjnej.

Putin wspomniał o zachowaniu Polski

Do sprawy odniósł się także Władimir Putin. Rosyjski przywódca podczas rozmowy z dziennikarzami w Petersburgu krytykował honorowanie ukraińskich nacjonalistów oraz organizowanie ich ponownych pochówków z państwowymi honorami.

Reklama

Putin przekonywał, że większość europejskich państw ignoruje ten problem, choć — jak zaznaczył — Polska miała być krajem, który reagował najszybciej. Krytycznie wypowiedział się również o Izraelu, określając jego stanowisko jako „ospałe”.

— Wszyscy starają się tego nie zauważać, wstydliwie nie zauważać — mówił rosyjski prezydent.

Jednocześnie słowa Putina nie oddają istoty obecnego sporu pomiędzy Warszawą a Kijowem. Kontrowersje nie dotyczą bowiem ekshumacji czy ponownych pochówków ukraińskich nacjonalistów, lecz samego faktu nadania jednostce wojskowej nazwy odwołującej się do UPA.

Reklama

Przy okazji rosyjski przywódca ponownie zaatakował Wołodymyra Zełenskiego personalnie. Nawiązał do historii dziadka ukraińskiego prezydenta, który walczył w Armii Czerwonej przeciwko Niemcom podczas II wojny światowej. Według Putina obecne działania władz Ukrainy sprawiają, że przodek Zełenskiego „przewraca się w grobie”.

Polska reaguje. Kosiniak-Kamysz: „To dla nas nie do przyjęcia”

Stanowcze stanowisko wobec decyzji władz Ukrainy zajął wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. W opublikowanym oświadczeniu zaapelował do Kijowa o ponowne przeanalizowanie decyzji dotyczącej nazwy jednostki wojskowej.

Reklama

Szef MON podkreślił, że Polska od początku rosyjskiej inwazji wspiera Ukrainę politycznie, militarnie i humanitarnie, traktując jej bezpieczeństwo jako element bezpieczeństwa całego regionu. Jednocześnie zaznaczył, że państwowa gloryfikacja UPA jest dla Polaków „nie do przyjęcia”.

Kosiniak-Kamysz przypomniał, że dla części Ukraińców UPA może być symbolem walki o niepodległość przeciwko Związkowi Sowieckiemu, jednak z polskiej perspektywy organizacja ta pozostaje przede wszystkim symbolem rzezi wołyńskiej i masowych mordów na ludności cywilnej.

Reklama

— W latach 1943–1945 na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej zamordowano dziesiątki tysięcy Polaków. Kobiety, dzieci, osoby starsze. Mordowano całe rodziny i całe wsie. Wiele ofiar do dziś nie ma grobów ani miejsc pamięci — podkreślił minister.

Szef MON zaznaczył jednocześnie, że odpowiedzialności za zbrodnie UPA nie można przypisywać całemu narodowi ukraińskiemu. Przypomniał o Ukraińcach, którzy ratowali Polaków i sprzeciwiali się przemocy.

— To oni są prawdziwymi bohaterami. Ludzie, którzy w czasach terroru wybrali człowieczeństwo — napisał.

Reklama

Sprawa wywołała również reakcję prezydenta Karola Nawrockiego. W odpowiedzi na decyzję Wołodymyra Zełenskiego zapowiedział, że podczas posiedzenia Kapituły Orderu Orła Białego zaproponuje dyskusję nad odebraniem ukraińskiemu prezydentowi najwyższego polskiego odznaczenia, które otrzymał w 2023 roku z rąk Andrzeja Dudy.

Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował natomiast, że pozostaje w kontakcie ze swoim ukraińskim odpowiednikiem i przekazał stronie ukraińskiej oficjalne stanowisko Warszawy. Jak zaznaczył, rozmowy w tej sprawie będą kontynuowane.

Źródło: fakt.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo wm.pl




Reklama