W Gdańsku rozpoczyna się dwudniowa Konferencja na rzecz Odbudowy Ukrainy. Wydarzenie współorganizowane przez Polskę i Ukrainę ma zgromadzić przedstawicieli około 70 państw, instytucji międzynarodowych, biznesu i samorządów. W tle rozmów o inwestycjach, energetyce i bezpieczeństwie są napięcia w relacjach Warszawy i Kijowa oraz nieobecność prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Ukraińskiej delegacji przewodniczy premier Julia Swyrydenko.
Konferencja na rzecz Odbudowy Ukrainy odbywa się w Gdańsku 25 i 26 czerwca. To jedno z najważniejszych międzynarodowych wydarzeń poświęconych przyszłości Ukrainy, która od 2022 roku odpiera rosyjską agresję.
Celem spotkania jest wzmocnienie międzynarodowego wsparcia dla odbudowy kraju oraz pobudzenie inwestycji w ukraińską gospodarkę. W centrum rozmów mają znaleźć się sektory najbardziej dotknięte wojną: energetyka, infrastruktura krytyczna i logistyka.
Konferencja w Gdańsku jest kolejną edycją wydarzenia organizowanego wcześniej w Lugano, Londynie, Berlinie i Rzymie. Tegoroczną odsłonę współorganizują rządy Polski i Ukrainy.
Inauguracja wydarzenia została zaplanowana na czwartek o godz. 10:15. W otwarciu konferencji bierze udział premier Donald Tusk, który ma wygłosić przemówienie rozpoczynające obrady.
Według zapowiedzi w spotkaniu uczestniczą przedstawiciele około 70 państw, ministrowie oraz reprezentanci międzynarodowych instytucji finansowych. W panelach mają brać udział między innymi przedstawiciele polskiego rządu odpowiedzialni za finanse, sprawiedliwość, fundusze, politykę regionalną i infrastrukturę.
W Gdańsku obecni są także przedstawiciele sektora obronnego, samorządów, organizacji międzynarodowych i biznesu. Skala wydarzenia pokazuje, że odbudowa Ukrainy ma być nie tylko projektem politycznym, ale również gospodarczym.
Największą zmianą w programie jest nieobecność prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. W poprzednich latach to on reprezentował Kijów podczas konferencji poświęconych odbudowie kraju. Tym razem ukraińskiej delegacji przewodniczy premier Julia Swyrydenko.
Jeszcze kilka dni wcześniej pojawiały się informacje, że przyjazd Zełenskiego do Polski był rozważany. Ostatecznie prezydent Ukrainy nie pojawił się w Gdańsku. Nie będzie także pierwszej damy Ukrainy Ołeny Zełenskiej, która miała uczestniczyć w wydarzeniu na Uniwersytecie Gdańskim.
Premier Donald Tusk, odnosząc się do nieobecności Zełenskiego, podkreślił, że nie traktuje jej jako rozczarowania.
„Jeżeli chodzi o mnie, nie jestem rozczarowany. Z mojego punktu widzenia oznacza to być może nawet sprawniejsze przeprowadzenie konferencji bez niepotrzebnych napięć. Traktuję to jako gest na rzecz deeskalacji napięcia” — powiedział szef polskiego rządu.
Nieobecność ukraińskiego prezydenta wpisuje się w szerszy kontekst napięć między Warszawą i Kijowem. Spór nasilił się po decyzji Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”.
Decyzja spotkała się z ostrą reakcją polskich władz. W Polsce UPA jest kojarzona przede wszystkim ze zbrodniami na ludności polskiej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. W Ukrainie część środowisk postrzega ją natomiast jako symbol walki o niepodległość.
Spór historyczny stał się jednym z najtrudniejszych tematów w relacjach obu państw. Konferencja w Gdańsku odbywa się więc w momencie, w którym z jednej strony Polska i Ukraina deklarują strategiczną współpracę, a z drugiej mierzą się z poważnym kryzysem politycznym i symbolicznym.
Jednym z najważniejszych wymiarów konferencji mają być konkretne porozumienia. Paweł Kowal, przewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych i pełnomocnik rządu do spraw odbudowy Ukrainy, zapowiedział, że podczas wydarzenia ma zostać podpisanych około 200 umów, porozumień i listów intencyjnych.
Część dokumentów ma bezpośrednio dotyczyć polskich interesów i polskich podmiotów. Chodzi o współpracę polskich i ukraińskich instytucji, a także projekty z udziałem partnerów zachodnioeuropejskich.
„To będą dokumenty podpisywane przez polskie i ukraińskie, polskie i zachodnioeuropejskie instytucje” — mówił Paweł Kowal.
Reklama
Samorządowy wymiar konferencji ma być jednym z ważnych elementów programu. Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz zapowiedziała podpisanie 30 porozumień z ukraińskimi miastami, ale również z partnerami z Hiszpanii, Niemiec i Francji.
W odbudowie Ukrainy ważną rolę mają odegrać nie tylko rządy i wielkie instytucje finansowe, ale także miasta, regiony i lokalne wspólnoty. To one odpowiadają za wiele praktycznych projektów: od odbudowy infrastruktury komunalnej, przez szkoły i szpitale, po transport, energetykę i usługi publiczne.
Na konferencji nie pojawia się również prezydent Karol Nawrocki. Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz informował, że prezydent nie został zaproszony. Rzecznik rządu Adam Szłapka tłumaczył, że wynika to z formuły wydarzenia, dodając, że Pałac Prezydencki nie wykazywał zainteresowania udziałem w konferencji.
Ten wątek stał się kolejnym elementem politycznej dyskusji wokół wydarzenia. Sama konferencja pozostaje jednak przede wszystkim forum rządowym, gospodarczym i międzynarodowym.
Dla Polski konferencja w Gdańsku ma znaczenie nie tylko dyplomatyczne. Odbudowa Ukrainy może stać się jednym z największych projektów gospodarczych w Europie po zakończeniu wojny. Polskie firmy liczą na udział w przedsięwzięciach dotyczących infrastruktury, transportu, energetyki, budownictwa, usług i logistyki.
Położenie geograficzne Polski, doświadczenie w pomocy Ukrainie i rola zaplecza logistycznego sprawiają, że Warszawa chce być jednym z głównych partnerów Kijowa w procesie odbudowy. Gdańska konferencja ma pokazać, czy mimo politycznych napięć oba państwa będą w stanie utrzymać praktyczną współpracę przy projektach o strategicznym znaczeniu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze