Reklama

Matka Magdy usłyszała zarzuty

02/02/2012 23:50

Prokuratura okręgowa w Katowicach postawiła matce Magdy zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka. Grozi jej od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.

Matka została w sobotę przesłuchana, przyznała się do zarzucanych czynów i złożyła obszerne wyjaśnienia. Mariusz Łączny z Prokuratury Okręgowej w Katowicach poinformował, że z zeznań wynika, że w mieszkaniu doszło do nieszczęśliwego wypadku.

Wieczorem zapadnie decyzja, czy kobieta zostanie zwolniona z aresztu, czy prokuratura poprosi o tymczasowe aresztowanie.

Śledczy nie wykluczają, że mogło dojść do zabójstwa. Przesłuchanie pozwoliło wykluczyć jednak kilka innych wątków śledztwa.

Mariusz Łączny z Prokuratury Okręgowej w Katowicach dodał, że przesłuchano również inne osoby z kręgu rodziny. Na razie nie zdecydowano o postawieniu zarzutów innym osobom, niż matce.

IAR/jp/buch

- - - - - - - - -

W piątek późno w nocy matka dziewczynki powiedziała policji, że ukryła ciało w innym miejscu niż wskazywała wcześniej. Znajdowało się ono półtora kilometra od miejsca, gdzie cały piątek pracowali policjanci, w ruinach budynku kolejowego. Pod zwałami gruzu, śniegu i liści znaleziono nieżywe dziecko. Magdę zidentyfikowano po ubrankach i kocyku, w który była zawinięta. W miejscu znalezienia zwłok mieszkańcy Sosnowca palą znicze i przynoszą kwiaty.

Matka dziecka po wskazaniu miejsca ukrycia zwłok, została przekazana prokuraturze. Ciało dziewczynki zostało zabrane do zakładu medycyny sądowej. Sekcja zwłok odbędzie się najwcześniej jutro. Od jej wyników zależy jakie zarzuty może usłyszeć matka dziecka. Policjanci będą też wyjaśniać czy ktoś pomógł matce w ukryciu ciała Magdy.

Rzecznik Komendanta Głównego Policji podkreślił, że osoby, prowadzące sprawę sześciomiesięcznej Magdy z Sosnowca czeka jeszcze długie postępowanie. Mariusz Sokołowski powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej, że odnalezienie ciała dziecka to nie koniec czynności śledczych, bo wiele kwestii jeszcze trzeba wyjaśnić. Zaznaczył, że do całej sprawy trzeba podchodzić bardzo spokojnie.

Rzecznik nie zgadza się z zarzutami nieudolności pracy policji. Mariusz Sokołowski tłumaczy, że policja musi działać na podstawie twardych dowodów, a nie intuicji. Rzecznik podkreślił, że policja, która również brała pod uwagę wersję udziału matki w zaginięciu dziewczynki, nie mogła zrezygnować z badania pozostałych wątków sprawy. 24 stycznia matka dziecka zawiadomiła policję, że została napadnięta, a napastnik porwał jej córkę. Policja rozpoczęła zakrojone na szeroką skalę poszukiwania półrocznej Magdy.

W czwartek matka dziecka przyznała jednak, że dziewczynka wypadła jej z kocyka i uderzyła głową w próg. Ponieważ dziecko nie dawało oznak życia, w szoku i ze strachu postanowiła ukryć ciało, a potem upozorować atak na siebie i porwanie. Po tych informacjach katowicka prokuratura zatrzymała matkę Magdy, a także przesłuchała w charakterze świadka ojca dziecka . Nie postawiono mu żadnych zarzutów. Dodatkowe zeznania w prokuraturze złożył także detektyw Krzysztof Rutkowski, którego prokuratura poprosiła o wyjaśnienia po upublicznieniu przez niego materiałów, w których matka przyznaje, że dziewczynka zmarła w wyniku nieszczęśliwego wypadku.

Matka dziecka została zatrzymana do dyspozycji prokuratora. Według policji, jest w ciężkim stanie psychicznym, zajmuje się nią psycholog.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/łp/kry

- - - - - - - - -

W czwartek Detektyw Krzysztof Rutkowski twierdził, że matka dziewczynki w rozmowie z nim przyznała się do spowodowania jej śmierci i wskazała miejsce, gdzie miała porzucić ciało. Jak powiedział dziennikarzom Adam Jachimczak z biura prasowego śląskiej policji, w miejscu wskazanym przez matkę znaleziono tylko kurtkę znacznie starszego dziecka.

Jachimczak zapowiedział, że cały teren zostanie dokładnie przeszukany. Podkreślił, że zawiniątko z kurtką było jedyną rzeczą, którą policjanci znaleźli na miejscu, wskazanym przez matkę dziewczynki. Policyjny pies, wytresowany do poszukiwań zwłok, nie trafił na żaden ślad.

Dziecko miało wypaść jej z rąk i uderzyć o ziemię. - Katarzyna W. przyznała się do nieszczęśliwego wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Ciało zostawione zostało pod drzewem przy rzece Przemszy, w okolicy budynków Huty Buczek - mówił dla TVP Info detektyw.

- Od początku wiedziałem, że coś jest nie tak - powiedział nam Krzysztof Rutkowski. Jego podejrzenia wzbudziło zachowanie matki odbiegające od zachowania pozostałych członków rodziny.

Magda zaginęła w ubiegły wtorek wieczorem w Sosnowcu. Matka zeznała, że została zaatakowana od tyłu, a kiedy ocknęła się, w wózku nie było jej córki. Za pomoc w ustaleniu sprawcy napadu wyznaczono nagrodę. Na ulicach Sosnowca oraz innych miast Zagłębia i Śląska pojawiły się zdjęcia dziecka. Plakat z portretem zaginionej dziewczynki wydrukowała także lokalna prasa.

Psycholog Andrzej Tucholski zaapelował o rozwagę i wyważone komentowanie sprawy sześciomiesięcznej Magdy. Na antenie Programu Pierwszego Polskiego Radia psycholog podkreślił, że tragedie, których głównym bohaterem jest dziecko, zawsze wzbudzają bardzo silne emocje. Doświadczenie uczy jednak, że zawsze należy się w takich sytuacjach powstrzymać z ostatecznym wydaniem osądu. Przed znalezieniem ciała dziewczynki i ustaleniem faktów przez policję, orzekanie czegokolwiek jest, zdaniem psychologa, co najmniej nieuzasadnione. Trzeba również pamiętać o tragedii młodej matki, zupełnie nieprzygotowanej na taki rozwój wypadków. To zrozumiałe, że ludzie, którzy brali udział w poszukiwaniach, mogą być rozgoryczeni. Trzeba jednak pamiętać, że w podobnych przypadkach sytuacja często rozwija się w sposób zupełnie nieoczekiwany.

- - - - - - - - -

Konferencja detektywa Rutkowskiego
Detektyw Krzysztof Rutkowski utrzymuje, że to matka 6-miesięcznej Magdy przyczyniła się do śmierci swojego dziecka. Dziennikarzy przekonywał do tej wersji na konferencji w Mysłowicach.
Rutkowski twierdzi, że Katarzyna W. nie chciała się poddać badaniu wykrywaczem kłamstw, które z własnej inicjatywy chciało przeprowadzić jego biuro. Detektyw zapewniał, że Katarzyna W. nie była przez jego biuro zastraszana, ani zmuszana do przesłuchań, podczas których - jak twierdzi Rutkowski - przyznała, że dziecko wypadło jej z rąk w domu. Rutkowski uważa, że Katarzyna W. mogła upozorować potem napad na siebie.

Krzysztof Rutkowski mówił, że prokurator otrzymał już zapis jego rozmowy z matką dziecka. Zaprzeczył, jakoby przesłuchanie kobiety było brutalne. Dodał, że złożył wczoraj zeznania w tej sprawie.

Krzysztof Rutkowski kierował szereg zastrzeżeń pod adresem policji. Mówił m.in., że przekazywał policjantom swoje przypuszczania, że głównym podejrzanym jest matka dziecka, ale policja nie skontaktowała się z nim w tej sprawie.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/to/ab

Reklama

Reklama

Wideo wm.pl




Reklama